Baty w Białymstoku
Fiorentina w pierwszym meczu z Jagiellonią pokazała swoją wielkość. Zwycięstwem aż 3:0 bardzo zbliżyła się do kolejnej rundy, choć przed meczem wydawać by się mogło, że Liga Konferencji nie będzie dla Włochów priorytetowa.
Trudna sytuacja na włoskim podwórku sprawia, że podopieczni Paolo Vanoliego muszą postawić sobie za cel utrzymanie się w Serie A. Dlatego też na spotkanie z Jagą niekoniecznie trzeba wystawiać ten najschludniejszy garnitur.
W Białymstoku Fiołki szybko jednak pokazały klasę, pokonując lidera ekstraklasy 3:0. Luca Ranieri, Rolando Mandragora oraz Roberto Piccoli zadecydowali o wyniku.
Zemsta
Rewanż we Florencji miał być jedynie formalnością. Fiorentina na Stadio Artemio Franchi miała dopilnować, ewentualnie dobić polski zespół i awansować do kolejnej rundy europejskich rozgrywek biorąc przykład z Atalanty Bergamo, która dzień wcześniej odrobiła straty w meczu z Borussią.
Inne plany mieli jednak podopieczni Adriana Siemieńca, którzy w Fiołki wjechali niczym kosiarka. Bohaterem stał się 19- letni Bartosz Mazurek, którego nazwisko we Florencji będzie przyprawiać o dreszcze każdego kibica Fiorentiny.
Emocje do końca
Po odrobieniu strat z Białegostoku mecz przedłużył się o kolejne pół godziny. Dogrywka i ewentualny konkurs rzutów karnych miał zadecydować o tym, kto przejdzie do kolejnej rundy.
Fiorentina odzyskała jednak przytomność i szybko wzięła się za odrabianie strat, strzelając dwa gole. Najpierw po świetnym strzale zza pola karnego przez Nicolo Fagioliego, a następnie po samobójczym trafieniu Tarasa Romańczuka.
Jagiellonia do końca jednak próbowała dociągnąć mecz na swoją korzyść, a strzał Jesusa Imaza dał na to nadzieję. Ostatecznie jednak Fiorentina stanęła na wysokości zadania i uniknęła kompromitacji.

