Jagiellonia Białystok może w przyszłości stanąć przed poważnym wyzwaniem. Łukasz Masłowski nie wykluczył scenariusza, w którym razem z Adrianem Siemieńcem trafi do innego klubu.

    Masłowski nie zamyka drzwi. Wspólna przyszłość możliwa gdzie indziej

    Jagiellonia Białystok w ostatnich latach zrobiła duży krok do przodu. Klub regularnie liczy się w czołówce ligi, a duża w tym zasługa duetu Łukasz Masłowski – Adrian Siemieniec.

    Reklama

    Ich współpraca układa się bardzo dobrze i przynosi efekty. Nic więc dziwnego, że zaczyna przyciągać uwagę z zewnątrz.

    Masłowski w rozmowie na antenie Canal+ Sport został zapytany o przyszłość i ewentualną dalszą współpracę z obecnym trenerem. Odpowiedź była konkretna.

    – Oczywiście, że tak. Czy to będzie Jagiellonia, czy inne miejsce – przyznał.

    Dyrektor sportowy podkreślił, że ich relacja wykracza poza sprawy zawodowe i dobrze się uzupełniają. Jednocześnie padły słowa, które mogą dać do myślenia.

    – Nic nie trwa wiecznie – dodał.

    Na razie spokój. Ale temat może wrócić

    Na dziś sytuacja jest jasna. Obaj pracują w Jagiellonii i skupiają się na bieżących celach. Klub chce się dalej rozwijać i utrzymać miejsce w ligowej czołówce.

    Warto jednak zwrócić uwagę na kontrakty. Umowa Masłowskiego obowiązuje do 2027 roku, natomiast Siemieniec ma kontrakt tylko do połowy tego roku z opcją przedłużenia.

    To może mieć znaczenie w najbliższych miesiącach. Jeśli pojawi się zainteresowanie z innych klubów, temat ich przyszłości może szybko wrócić.

    Na razie w Białymstoku nie ma powodów do niepokoju, ale takie wypowiedzi rzadko przechodzą bez echa.

    Reklama