Niels Frederiksen i przyszłość sztabu szkoleniowego Lecha Poznań
Obecna sytuacja Lecha Poznań jest o tyle specyficzna, że drużyna pod wodzą Duńczyka zajmuje fotel lidera i walczy o kolejny tytuł mistrzowski. Mimo to w mediach pojawiły się spekulacje, według których umowa z trenerem mogłaby nie zostać przedłużona nawet po wygraniu ligi. Michał Mitrut sugerował wcześniej na kanale Meczyki.pl, że na taką decyzję rzutuje przesądzone już odejście asystenta Sindre Tjelmelanda.
Mateusz Jarmusz tonuje jednak te nastroje i wskazuje na inne podejście władz klubu, które pamiętają błędy z przeszłości. Jego zdaniem rozstanie się z trenerem po zdobyciu dwóch mistrzostw z rzędu byłoby ruchem ryzykownym i niepotrzebnym. Piotr Rutkowski ma teraz zupełnie inaczej podchodzić do stabilizacji w zespole.
– A ja powiem: spokojnie. Rozstanie się z trenerem po dwóch mistrzostwach Polski z rzędu jest ruchem „rumakowym”, a takich Piotr Rutkowski będzie teraz unikał jak ognia. Poza tym o wiele łatwiej jest znaleźć nowego „Sindre” pod trenera, którego już się zna, niż po sukcesie budować cały sztab od nowa – ocenił Jarmusz w swoim wpisie.
Niels Frederiksen ma szansę zostać pierwszym zagranicznym szkoleniowcem w historii Lecha, który sięgnie po dwa tytuły mistrza kraju. Choć sezon obfitował w trudniejsze momenty, to wyniki bronią Duńczyka i stawiają go w dobrej pozycji negocjacyjnej. Głosy o rzekomym rozstaniu wywołały duże poruszenie wśród kibiców, do czego odniósł się już także Maciej Henszel z biura prasowego poznańskiego klubu.
Decyzja o tym, kto poprowadzi zespół w kolejnych rozgrywkach, musi zapaść w najbliższym czasie. Wydaje się, że władze klubu będą czekać z ostatecznymi deklaracjami do momentu rozstrzygnięcia walki o złoty medal. Budowanie nowego sztabu od zera po wywalczeniu mistrzostwa byłoby ogromnym wyzwaniem logistycznym, którego prezes Lecha woli obecnie uniknąć.

