Skandal w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Sędzia oszczędził Atletico, mimo że Marc Pubill złapał piłkę w ręce we własnym polu karnym.

    Kuriozalna sytuacja na Camp Nou. Sędziowie przymknęli oko na „wielbłąda” Pubilla

    To miała być historyczna noc Diego Simeone, który po 14 latach w końcu wygrał na stadionie Barcelony (2:0), ale po meczu mówi się tylko o pracy arbitrów. Największa kontrowersja wybuchła w drugiej połowie, gdy doszło do sytuacji niemal identycznej jak słynny błąd Tyrone’a Mingsa. Bramkarz Atletico, Juan Musso, krótko wznowił grę z autu bramkowego, a obrońca Marc Pubill – najwyraźniej nie wiedząc, że piłka jest w grze – po prostu zatrzymał ją dłonią.

    Reklama

    Zgodnie z przepisami, był to ewidentny rzut karny. Mimo to sędzia główny Istvan Kovacs puścił grę, a wóz VAR w ogóle nie zareagował. Spekuluje się, że arbiter postawił na „ducha gry”, uznając całe zdarzenie za naiwną pomyłkę, a nie celowe przewinienie. Barcelona była wściekła, tym bardziej że Pubill miał już na koncie żółtą kartkę i powinien wylecieć z boiska. Hansi Flick po końcowym gwizdku nie ukrywał, że jego zespół został po prostu okradziony z szansy na powrót do meczu.

    Nieco inaczej na sprawę patrzy Adam Łyczmański. Ekspert sędziowski Canal+ stwierdził, że w tej konkretnej sytuacji Barcelonie rzut karny się nie należał, ponieważ piłkarz nie zrobił tego celowo i nie miał złych intencji.

    To jednak tylko podsyca dyskusję, bo z punktu widzenia litery prawa trudno znaleźć argumenty na obronę defensora Atletico. W meczu tej rangi, gdzie stawką jest półfinał Ligi Mistrzów, takie pobłażanie dla „rozkojarzenia” zawodnika jest po prostu niedopuszczalne.

    Poniżej nagranie z całej sytuacji:

    Warto dodać, że to nie był jedyny cios dla Dumy Katalonii tej nocy. Wcześniej czerwoną kartkę obejrzał Pau Cubarsi za faul na wychodzącym na czystą pozycję Giuliano Simeone. O ile tamta decyzja broniła się merytorycznie jako przerwanie realnej szansy na gola, tak brak gwizdka po ręce Pubilla to kontrowersja, która mogła całkowicie zmienić losy dwumeczu. Atletico wywozi z Barcelony ogromną zaliczkę, ale niesmak po tej sędziowskiej interpretacji pozostanie na długo.

    Reklama