Lamine Yamal przeszkodą? Alvarez nie chce żyć w jego cieniu
Julian Alvarez był priorytetem Barcelony na letnie okno transferowe. Katalończycy widzieli w nim idealnego następcę Roberta Lewandowskiego, a sam Argentyńczyk nie jest zadowolony ze swojej sytuacji w Atletico Madryt. Operacja od początku była trudna ze względu na cenę.
Z najnowszych informacji wynika jednak, że transfer oddala się z powodów sportowych. Alvarez obawia się, że w Barcelonie musiałby żyć w cieniu Lamine’a Yamala. Nowa gwiazda Blaugrany jest główną postacią projektu Hansiego Flicka, a Argentyńczyk nie chce być jedynie dodatkiem do genialnego 18-latka.
Napastnik Atletico musiałby drastycznie zmienić swój styl gry, by dopasować się do systemu pod „dziesiątkę” Barcy. Zamiast szukać gry na skrzydle, do czego jest przyzwyczajony, byłby zmuszony do roli typowej dziewiątki w polu karnym, co miałoby ułatwić grę Yamalowi.
Atletico niczego nie ułatwi. Cel transferowy Barcelony raczej niemożliwy
Prezes Atletico, Enrique Cerezo, podchodzi do plotek o odejściu swojego lidera z dużą ironią. Przed meczem z Barceloną na Camp Nou, pytany o przyszłość „Pająka”, odpowiedział w swoim stylu:
— Możesz zapewnić, że nie umrzesz do końca roku? Jeśli gracz ma kontrakt, to wyobraź sobie, że jestem Bogiem i to ja zdecyduję, kiedy ma odejść — uciął temat Cerezo.
Sytuację Argentyńczyka monitorują już inne potęgi. Oprócz Barcelony, w kolejce po Alvareza ustawiają się Arsenal, Chelsea oraz saudyjskie Al-Hilal.

