Enzo Fernandez coraz śmielej wypowiada się o Realu Madryt. Tym razem pomocnik Chelsea nie uciekł od tematu i przyznał, że bardzo lubi stolicę Hiszpanii.

    Enzo już nie kluczy. Real dostał wyraźny sygnał

    Jeszcze kilka dni temu Enzo Fernandez tonował nastroje i przekonywał, że nie ma żadnych rozmów w sprawie transferu. Skupiał się na Chelsea i odkładał temat przyszłości na później. Teraz jednak poszedł krok dalej i pierwszy raz tak otwarcie puścił oko do Realu Madryt.

    Reklama

    Źródłem całego zamieszania jest wypowiedź cytowana przez „Mundo Deportivo”. Argentyńczyk został zapytany o życie w Madrycie i odpowiedział w sposób, który trudno uznać za przypadkowy. Przyznał, że stolica Hiszpanii bardzo mu się podoba, bo przypomina mu Buenos Aires. Za chwilę dorzucił jeszcze mocniejszy sygnał.

    – Bardzo lubię Madryt i oczywiście, że grałbym tam – przyznał Enzo.

    To już nie jest zwykła kurtuazja. Tym bardziej że wcześniej pomocnik Chelsea mówił o Realu dużo ostrożniej. Teraz brzmi to tak, jakby chciał zostawić sobie szeroko otwarte drzwi na przyszłość. W Madrycie takie deklaracje zawsze są wychwytywane błyskawicznie, zwłaszcza gdy chodzi o piłkarza z taką jakością i nazwiskiem.

    Oczywiście między takim sygnałem a realnym transferem droga jest jeszcze daleka. Chelsea nie oddałaby go łatwo, a sam ruch oznaczałby ogromne pieniądze. Mimo tego trudno zignorować fakt, że sam zawodnik zaczyna mówić o Realu coraz swobodniej. A to w takich historiach zwykle nie bywa bez znaczenia.

    Ocena transferu Enzo Fernandeza do Realu Madryt

    KategoriaOcena
    Dopasowanie4/5
    Potrzeba kadrowa4/5
    Opłacalność transferu2/5
    Jakość i gotowość5/5
    Bezpieczeństwo transferu2/5
    Ogółem17/25

    Według kryteriów Wskaźnika Transferowego MagiaPilki.pl ten ruch dostałby 17/25 punktów.

    Sportowo taki transfer broni się bardzo mocno. Enzo Fernandez jest gotowy na najwyższy poziom, zna grę pod wielką presją i mógłby wejść do składu Realu bez długiego okresu przejściowego. To piłkarz, który nie jest już uznawany za zawodnika z potencjałem, a raczej jest traktowany jak gotowy „produkt”.

    Znacznie gorzej wygląda strona finansowa i organizacyjna. Chelsea raczej nie będzie chciała sprzedawać go bez walki, a cena mogłaby pójść bardzo wysoko – nawet w okolice ponad 120 milionów euro. Do tego dochodzi kwestia tego, czy charakter Enzo Fernandeza wpasuje się do szatni Królewskich. To sprawia, że bezpieczeństwo transferu nie stoi na najwyższym poziomie.

    Reklama