Legia wykluczyła transfer. Następca Kapuadiego jest w klubie
Legia Warszawa walczy o utrzymanie w Ekstraklasie, ale mimo to zdecydowała się sprzedać jednego z najlepszych zawodników. Co więcej, jednocześnie wzmocniła ligowego rywala, który również broni się przed spadkiem. Kapuadi za ok. 3 mln euro przeszedł do Widzewa Łódź.
Odejście środkowego obrońcy było kwestią czasu. Natomiast większość spodziewała się, że po fiasku z transakcją do Cremonese, Kapuadi zostanie w Legii do końca sezonu. Tak się jednak nie stało. Sprzedaż podstawowego zawodnika znacząco osłabiła siłę Wojskowych. Kibice oraz eksperci zastanawiają się, czy stołeczny klub przeprowadzi jeszcze jeden transfer. Michał Żewłakow w rozmowie z klubowymi mediami zasugerował, że nowy piłkarz w miejsce Kapuadiego nie przyjdzie. Następca zostanie wybrany spośród zawodników, którzy obecnie są w klubie.
„Zbliżamy się do końca okna transferowego i pierwsza oferta, która przyszła z Cremonese, nie doszła do skutku. Myślę, że to wpłynęło trochę na Steve’a. To, że przejawiał chęć zmiany klubu, dało się wyczuć od dłuższego czasu. Oferta, którą przedstawił nam Widzew, była korzystna finansowo dla nas. Podejrzewam, że była korzystna również dla samego Steve’a, stąd taka decyzja” – mówił Michał Żewłakow.
„Kiedy popatrzymy na rezultaty pierwszego zespołu z tego sezonu, w niektórych aspektach nie osiągnęliśmy celu. Co za tym idzie, finansowe sprawy nie zostały dowiezione do takiego poziomu, jak zostały ustalone w budżecie. Ten transfer jest pewnego rodzaju stabilizacją finansową” – dodał.
„Znajdą się tacy, którzy powiedzą, że ograniczy to wybór trenera. Natomiast wierzę w Marka Papszuna, że wybierze spośród tych piłkarzy, którzy zostali. Mamy Radovana Pankova, Artura Jędrzejczyka, Kamila Piątkowskiego, Jana Leszczyńskiego, który zaczyna wchodzić do drużyny. Jest też Rafał Augustyniak, który może zagrać jako środkowy obrońca, czy nawet Damian Szymański, który grywał na tej pozycji w okresie przygotowawczym. Wydaję mi się, że istnieją pewne warianty, z których może skorzystać Marek Papszun. Chciałbym, żeby trener mógł wybierać z zawodników, którzy są skoncentrowani na walce o punkty dla Legii – zakończył dyrektor sportowy Legii Warszawa.