Szybkie otwarcie wyniku
Spotkanie z Piastem rozpoczęło się dla wojskowych wyśmienicie. Już w siódmej minucie gola dla Legii zdobył Łukasz Zjawiński. W tym sezonie jest to już trzecia bramka popularnego „Zjawy”. Napastnik imponuje świetną grą w powietrzu i pozycjonowaniem się w polu karnym przeciwnika. Warto nadmienić, że bramka dla stołecznych padła po rzucie z autu. Można powiedzieć, że za kadencji Marka Papszuna jest to firmowa zagrywka Legii.
Dalsza część spotkania łagodnie mówiąc nie porywała. Legia próbowała kontrolować spotkanie, ale rozgrywała piłkę w wolnym tempie, notowała straty, przez co Piast szczególnie w kontratakach próbował zagrozić bramce drużyny Marka Papszuna.
Sportowe widowisko w obliczu ludzkiej tragedii
W 77. minucie mecz został przerwany na skutek reanimacji jednego z kibiców na trybunach. Ta przykra i niecodzienna sytuacja sprawiła, że piłkarze wrócili do gry dopiero po niespełna godzinie. Czy w takich okolicznościach mecz w ogóle powinien zostać wznowiony? Ta sprawa wywołuje wiele kontrowersji.
Po wznowieniu spotkania, Piast w doliczonym czasie gry zdołał doprowadzić do remisu. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie, a pojedynek między Piastem a Legią zakończył się podziałem punktów.
Marek Papszun przesadził ze zmianami?
W przestrzeni medialnej pojawiły się opinie krytykujące zmiany w trakcie meczu, które przeprowadził trener Legii. Zdecydował się wprowadzić zawodników, którzy w ostatnim czasie łagodnie mówiąc nie imponują formą.
Choć pod względem piłkarskim bardzo słabo wygląda Mileta Rajovic, w dalszym ciągu dostaje swoje szanse. Swój udział przy straconym golu miał również Arkadiusz Reca, wpuszczony na boisko w 57. minucie. Wprowadzenie na murawę takich piłkarzy jak Szymański, Urbański czy Chodyna co najmniej nie pomogło ustabilizować gry wojskowym , a można wręcz powiedzieć, że wywołało jeszcze więcej chaosu.
Wygrana 5:0 z Radomiakiem maskuje rzeczywistość?
Po zwycięstwie z Radomiakiem w stosunku aż 5:0 w szeregach Legii zapanował ogromny optymizm. Czy słusznie? Trzeba przyznać, że Legia w dalszym ciągu wygląda przeciętnie kadrowo. W zespole trenera Marka Papszuna zwyczajnie brakuje jakości, kreatywności czy niekonwecjonalności. Tylko i wyłącznie bardzo dobra praca sztabu przykrywa wcześniej wymienione problemy. Moim zdaniem, w dalszym ciągu wojskowi potrzebują dwóch czy trzech wzmocnień , ale na takie w tym momencie się nie zanosi.
Niemniej jednak Legia po 5. kolejkach sezonu w dalszym ciągu jest liderem Ekstraklasy. By nim pozostać, musi jednak poprawić jakość kadry i wyniki w meczach wyjazdowych. Gdy pojawią się silniejsi rywale, wraz z nimi mogą pojawić się poważne kłopoty.