Wpływ FC Barcelony na LaLigę widać nie tylko w tabeli, ale też w kadrach rywali. W tym sezonie jedynie dwa kluby nie mają ani jednego piłkarza, który wcześniej był związany z katalońskim klubem.

    La Masia rozsiana po całej lidze

    W obecnym sezonie LaLigi tylko Racing Santander i Elche nie mają w swoich kadrach ani jednego zawodnika z przeszłością w FC Barcelonie. Jak podaje Mundo Deportivo, w całych rozgrywkach jest obecnie 35 piłkarzy, którzy na jakimś etapie kariery reprezentowali barwy katalońskiego klubu — w akademii lub w pierwszym zespole.

    Reklama

    To pokazuje skalę wpływu La Masii na hiszpańską ekstraklasę. Większość tych zawodników nie zdołała na stałe przebić się na Camp Nou, ale i tak znalazła miejsce w innych drużynach najwyższego poziomu. Najwięcej takich graczy ma Deportivo La Coruna — sześciu. W tym gronie wymieniono Marca Casadó, Pierre’a-Emericka Aubameyanga i Adamę Traoré, którzy trafili tam w ciągu ostatniego roku.

    Po czterech piłkarzy z barcelońską przeszłością mają Real Betis i Celta Vigo, a po trzech Rayo Vallecano oraz Valencia. Tendencja miała się jeszcze nasilić po letnich odejściach młodych zawodników, którzy szukali regularnej gry poza FC Barceloną.

    Nawet najwięksi rywale mają ślad po Barcelonie

    Zestawienie obejmuje także największych konkurentów Dumy Katalonii. W Realu Madryt znalazł się Marc Cucurella, który wcześniej spędził kilka lat w systemie szkolenia Barcelony. W Atletico Madryt wskazano Alejandro Grimaldo, niegdyś najmłodszego debiutanta w historii rezerw katalońskiego klubu.

    Wśród kolejnych przykładów pojawiają się też Hector Fort w Realu Sociedad, Take Kubo, Robert Navarro z Athleticu, Ilias Akhomach z Villarrealu oraz Adam Aznou z Malagi. Zestawienie dobrze obrazuje, jak szeroko wychowankowie i byli gracze FC Barcelony są dziś obecni w niemal całej lidze.

    Reklama