Po ustaleniach niezależnej komisji wokół Manchesteru City pojawił się postulat, by przy trofeach z tego okresu nie wpisywać nazwy klubu. To reakcja na wnioski dotyczące długotrwałego i wyrachowanego oszustwa.

    Po raporcie wróciła dyskusja o trofeach Manchesteru City

    Według The Guardian po ustaleniach niezależnej komisji pojawiła się opinia, że przy trofeach zdobytych przez Manchester City w spornym okresie powinny pozostać puste miejsca zamiast nazwy klubu. Taka propozycja została przedstawiona jako jednocześnie nagana dla epoki chciwości i forma uznania dla działań Premier League na rzecz dochodzenia sprawiedliwości.

    Reklama

    Punktem odniesienia stał się między innymi finał Pucharu Ligi z 2014 roku. Do przerwy Sunderland prowadził wtedy z Manchesterem City 1:0, ale po zmianie stron zespół z Manchesteru odwrócił losy meczu i wygrał 3:1. W świetle ustaleń komisji klub miał już w tamtym czasie uczestniczyć w długotrwałym i wyrachowanym oszustwie.

    W tym samym fragmencie przywołano też sprawę Yayi Touré. Z przecieków opisywanych wcześniej przez „Der Spiegel” miało wynikać, że pomocnik był opłacany na podstawie podwójnego kontraktu, co miało ukrywać rzeczywistą skalę wydatków Manchesteru City. Komisja, jak zaznaczono, odniosła się do płatności „nieujętych w kontrakcie o pracę”, lecz zapisanych jako umowa konsultingowa. Szczegółowe elementy miały trafić do aneksów raportu.

    Czytaj także

    Wraca też pytanie o skutki dla rywali

    Wskazano również na możliwe konsekwencje dla Sunderlandu. Gdyby to ten klub wygrał finał, zakończyłby 41-letnie oczekiwanie na trofeum i wywalczyłby awans do kolejnej edycji Ligi Europy. Nie przesądzono jednak, jak taki scenariusz wpłynąłby na dalszy przebieg sezonu i sytuację drużyny.

    Cała dyskusja nie dotyczy więc wyłącznie samej listy zwycięzców. Wraca także kwestia sportowych i finansowych skutków dla klubów, które rywalizowały z Manchesterem City w okresie objętym ustaleniami komisji. W przedstawionej opinii puste miejsca przy trofeach miałyby podkreślać, że w tych sukcesach nie było honoru, a zarazem przypominać o próbie rozliczenia tamtej epoki.

    Reklama