Arsenal ma znajdować się w gronie klubów obserwujących Rayana Cherkiego. Liverpool również utrzymuje zainteresowanie 23-letnim Francuzem, choć na razie nie planuje rozstania z Florianem Wirtzem.

    Arsenal i Liverpool śledzą sytuację Rayana Cherkiego

    Arsenal dołączył do klubów, które monitorują sytuację Rayana Cherkiego. Według caughtoffside.com 23-letni ofensywny pomocnik Manchesteru City pozostaje także na radarze Liverpoolu, który może wrócić do tego nazwiska, jeśli w kolejnych miesiącach nie poprawi się pozycja Floriana Wirtza na Anfield.

    Reklama

    Wirtz trafił do Liverpoolu w 2025 roku z Bayeru Leverkusen w rekordowej dla klubu transakcji. Niemiec był sprowadzany jako piłkarz, który ma nadawać rytm grze ofensywnej, ale dotąd nie odtworzył formy, dzięki której wcześniej należał do najbardziej rozchwytywanych pomocników w Europie. Jednocześnie Liverpool nie ma obecnie planować sprzedaży 23-latka i nadal liczy na jego odbudowę.

    To jednak nie wyklucza utrzymywania alternatyw na liście obserwowanych zawodników. Cherki był już wcześniej łączony z Liverpoolem jeszcze przed przeprowadzką do Manchesteru City. Teraz temat ma wracać, choć na razie mowa wyłącznie o nieoficjalnym zainteresowaniu i monitorowaniu rozwoju sytuacji.

    W grze o Francuza mają pozostawać także inne europejskie potęgi. Wśród zainteresowanych wymieniane są również Real Madryt i FC Barcelona, a dodatkowo pojawia się wątek Bayernu Monachium. To oznacza, że ewentualna walka o pomocnika mogłaby być bardzo szeroka, jeśli zawodnik rzeczywiście stałby się dostępny na rynku.

    Czytaj także

    Wirtz wciąż w planach, ale Liverpool patrzy szerzej

    W przypadku Liverpoolu kluczowe pozostaje to, że przyszłość Wirtza nie jest dziś przesądzona w żadną stronę. Klub nadal wiąże z nim plany i czeka na większą regularność. Równocześnie Cherki jawi się jako profil pasujący do gry w zaawansowanych strefach boiska, dlatego jego nazwisko nie znika z notatników skautów.

    Dla Arsenalu sytuacja wygląda podobnie: na tym etapie chodzi o obserwację, a nie o potwierdzone rozmowy czy decyzję o transferze. Londyńczycy mają po prostu należeć do grona klubów, które uważnie przyglądają się rozwojowi wydarzeń wokół piłkarza Manchesteru City.

    Reklama