Haaland bierze pod uwagę tylko dwa kierunki
Erling Haaland może zostać jednym z najgłośniejszych nazwisk na rynku, jeśli Manchester City zostanie ukarany po sprawie 115 zarzutów finansowych badanych przez Premier League. Jak informuje TEAMtalk, norweski napastnik nie zamierza zostać w klubie, jeśli ten wyląduje poza najwyższą klasą rozgrywkową w Anglii.
Manchester City został uznany za winny w 114 z 115 badanych przypadków i czeka na ostateczny wymiar kary, przygotowując jednocześnie odwołanie. W grze mają być różne scenariusze, od dużego odjęcia punktów po znacznie poważniejsze konsekwencje. To właśnie od wyniku tego procesu ma zależeć przyszłość Haalanda.
Czytaj także
W otoczeniu zawodnika ma panować przekonanie, że ewentualny transfer byłby jedną z największych operacji w historii rynku. Jednocześnie preferencje piłkarza mają być już jasno określone. Jeśli dojdzie do odejścia, pierwszym wyborem ma być Hiszpania, a konkretnie FC Barcelona i Real Madryt.
Z operacją łączony był także Arsenal, który ma dysponować możliwościami finansowymi potrzebnymi do przeprowadzenia takiego ruchu. Jednocześnie nie ma informacji o kontakcie z otoczeniem zawodnika. FC Barcelona i Real Madryt mają z kolei uważać, że realna szansa na taki transfer może pojawić się w 2027 roku.
W przypadku FC Barcelony taki ruch całkowicie zmieniłby planowanie sportowe klubu. Hansi Flick szuka napastnika, który potrafiłby wykorzystać to, co tworzą Lamine Yamal i pozostali ofensywni gracze, a Haaland jest wskazywany jako jeden z nielicznych piłkarzy o porównywalnej skuteczności. Problemem pozostają jednak kwestie finansowe.