Wokół Petara Stojanovicia w Legii Warszawa robi się coraz bardziej gorąco. Wcześniej ustaliliśmy, że klub nie wiąże z nim przyszłości, a teraz sam zawodnik dolał oliwy do ognia swoją głośną wypowiedzią na zgrupowaniu reprezentacji.

    Legia Warszawa od dawna szykuje rozstanie

    Jak już wcześniej ustalił serwis MagiaPilki.pl, Petar Stojanović nie znajduje się w planach Legii Warszawa na kolejny sezon. Słoweński obrońca od dłuższego czasu tracił znaczenie w zespole, a jego pozycja wyraźnie słabła z miesiąca na miesiąc. Zimą pojawiały się jeszcze wątpliwości, ale dziś kierunek wydaje się już bardzo wyraźny.

    Reklama

    Trzy tygodnie temu informowaliśmy, że Marek Papszun nie widzi dla zawodnika większej roli w swojej drużynie. Nieprzypadkowo w tle zaczęły pojawiać się też zagraniczne kierunki, przede wszystkim z Turcji. W tym kontekście wymieniano już Kayserispor, a później także kolejne kluby.

    Sytuacja boiskowa tylko to potwierdza. Stojanović od lutego nie dostał szansy od trenera, a wszystko wskazuje na to, że w końcówce sezonu trudno będzie mu wrócić do realnej walki o skład. Na dziś wygląda to bardziej jak wygaszanie jego roli niż chwilowy kryzys.

    Petar Stojanović sam zaostrzył sytuację

    Całej sprawie dodatkowego ciężaru nadała ostatnia wypowiedź samego piłkarza. Podczas zgrupowania reprezentacji Słowenii zawodnik otwarcie przyznał, że przeżywa w Legii najtrudniejszy moment w karierze.

    – To najgorsza sytuacja w mojej karierze. Nie chcę o tym dużo mówić, bo mam długoterminowy kontrakt z Legią. Mam wiele do powiedzenia, ale wolę milczeć. Cieszę się, że tu jestem. Potrzebuję tego. Moja pozycja w klubie nie jest dla mnie ważna. Jeśli chodzi o reprezentację, moje pragnienie i motywacja na treningach i meczach są takie same jak zawsze – powiedział.

    Te słowa zostały odebrane bardzo źle w otoczeniu Legii. W podcaście „Czarna eLka” Marcin Szymczyk nie ukrywał, że taka wypowiedź może tylko pogorszyć notowania zawodnika u trenera.

    – Może niewiele powiedział, ale nie wiem, czy taką wypowiedzią nie skreśli się w oczach trenera. Być może dołączy do Claude’a Gonçalvesa, który jest trochę na uboczu drużyny. Marek Papszun nie toleruje takich wypowiedzi. Mówił jasno o tym, że nie ma żadnego obowiązku i jeśli ktoś tutaj nie chce grać, to nie powinien być trzymany na siłę. Trudno go jakoś wytłumaczyć. Myślę, że nawet w szatni te słowa będą źle odebrane. Słabo wyszło – stwierdził Szymczyk.

    I właśnie to może okazać się kluczowe. Jeśli wcześniej Stojanović był już blisko wyjścia z klubu, to teraz sam tylko dolał oliwy do ognia. Problem dla Legii polega jednak na tym, że piłkarz ma ważny kontrakt aż do 30 czerwca 2028 roku, więc znalezienie rozwiązania tej sytuacji wcale nie musi być proste.

    Reklama