Erling Haaland według nieoficjalnych doniesień nie zamierza wiązać przyszłości z Manchesterem City, jeśli klub zostałby zdegradowany po karze za naruszenia przepisów finansowych. W tle pojawia się Arsenal.

    Haaland ma plan na wypadek degradacji Manchesteru City

    Erling Haaland według nieoficjalnych informacji nie chce brać udziału w odbudowie Manchesteru City, jeśli klub zostałby zdegradowany po spodziewanej karze związanej ze sprawą 114 naruszeń Financial Fair Play. Takie doniesienia przedstawił TEAMtalk, powołując się na ustalenia dziennikarza Pete’a O’Rourke’a.

    Reklama

    Sprawa ma związek z rozstrzygnięciem, o którym informowano w piątek: Manchester City został uznany za winny 114 naruszeń z lat 2009–2018. Klub ma planować odwołanie, ale najpierw musi poznać wymiar sankcji. Wśród możliwych konsekwencji wymieniane są bardzo surowe kary sportowe, w tym nawet usunięcie z Premier League albo odjęcie tylu punktów, że oznaczałoby to spadek.

    W tym kontekście nazwisko norweskiego napastnika pojawia się najczęściej, bo chodzi o jednego z największych gwiazdorów zespołu z Etihad Stadium. Według tych samych doniesień Arsenal i Real Madryt mieli już nawiązać kontakt z otoczeniem zawodnika w sprawie ewentualnego transferu w przyszłości. Trzeba jednak podkreślić, że nie chodzi o oficjalne negocjacje ani potwierdzoną decyzję transferową.

    W przypadku Arsenalu wątek łączy się z planami wzmocnienia pozycji środkowego napastnika w 2027 roku. Londyńczycy byli już wcześniej łączeni z dużym ruchem do ataku, a teraz w spekulacjach pojawia się właśnie Haaland jako potencjalny cel na wypadek rozpadu obecnego projektu Manchesteru City.

    Istotne jest też to, że kontrakt Haalanda ma obowiązywać aż do 2034 roku i według przywołanych ustaleń nie zawiera klauzuli na wypadek spadku. To oznaczałoby, że ewentualne odejście nie byłoby prostą formalnością, a Manchester City nie musiałby zgadzać się na sprzedaż po obniżonej cenie. Przy zainteresowaniu tak dużych klubów jak Arsenal czy Real Madryt kwota transferu mogłaby urosnąć do rekordowego poziomu.

    Na razie cała sprawa pozostaje jednak na etapie nieoficjalnych doniesień. Pewne jest jedynie to, że przyszłość Haalanda coraz mocniej wiązana jest z tym, jaką karę ostatecznie otrzyma Manchester City i czy odwołanie klubu przyniesie skutek.

    Reklama