Real Madryt obserwuje rynek, ale sytuacja kadrowa mocno ogranicza jego możliwości. Klub nie ma dziś przestrzeni na nowe transfery, jeśli wcześniej nikt nie odejdzie.

    Real Madryt nie ma dziś miejsca na kolejne transfery

    Real Madryt ma obecnie zajęte wszystkie 25 miejsc w kadrze pierwszego zespołu. To oznacza, że bez wcześniejszych odejść klub praktycznie nie ma możliwości, by przeprowadzić kolejne transfery przed zamknięciem okna.

    Reklama

    Jak podał Javi Herraez z Cadena SER, przy pierwszym zespole pozostaje też Thiago Pitarch, choć formalnie jest zarejestrowany w rezerwach. W praktyce sytuacja kadrowa jest więc zamknięta.

    Madryt nadal monitoruje rynek i interesuje się między innymi Sergio Martinezem z Racingu Santander. Na ten moment samo zainteresowanie nie zmienia jednak najważniejszego faktu: najpierw muszą pojawić się odejścia.

    Mourinho czeka, ale problemem są też pensje

    Jose Mourinho chciałby jeszcze wzmocnień w środku pola i na środku obrony. Klub mógłby wrócić do takich planów tylko wtedy, gdy uda się sprzedać część obecnych piłkarzy.

    To nie jest proste. Eduardo Camavinga nie zamierza odchodzić, Endrick także zostaje, a długoterminowa kontuzja Rodrygo zamyka kolejną możliwą drogę do rozstania. Niepewna jest też sytuacja Raula Asencio. Dodatkową przeszkodą są wysokie pensje zawodników Realu Madryt. Gdy piłkarze dobrze grają, klub zwykle poprawia im kontrakty, a gdy zawodzą, innym klubom trudno przejąć jednocześnie wysoką pensję i sportowe ryzyko.

    Czytaj także

    Reklama