Jagiellonia Białystok pokonała w 4. rundzie el. Ligi Europy gruzińską Iberię 1999 (4:0). Jedną z najjaśniejszych postaci w drużynie Dumy Podlasia był Jeremy Agbonifo. Szwed wyrasta na nową gwiazdę, sprawiając, że coraz mniej myśli się o nieobecności Afimiego Pululu.

    Jeremy Agbonifo nową gwiazdą Jagiellonii Białystok

    Jagiellonia Białystok już przed dwumeczem z Iberią 1999 była pewna, że jesienią zagra w europejskich pucharach. Znakiem zapytania były rozgrywki, w jakich wezmą udział. Po czwartkowym meczu można wprost napisać, że będzie to faza ligowa Ligi Europy. Kwestia awansu powinna być już rozstrzygnięta. Podopieczni Adriana Siemieńca rozbili rywala przed własną publicznością (4:0).

    Reklama

    Pierwsze skrzypce grał Jeremy Agbonifo. To 20-letni Szwed, który dopiero niedawno trafił do Jagiellonii. Białostocki klub wypożyczył go z Lens. W umowie znalazła się klauzula wykupu o wartości 2 mln euro. Jeśli nadal będzie grał tak, jak w starciu z Iberią, nie będzie wyjścia i „Jaga” będzie musiała go kupić.

    W rywalizacji z gruzińską drużyną spędził na boisku 59 minut. W pierwszej połowie najpierw wywalczył rzut karny, którego na gola zamienił Jesus Imaz. Następnie sam popisał się efektowną akcją, strzelając pierwszą bramkę w barwach Jagiellonii.

    Cieszą mnie pierwsze liczby jego i Agbonifo, który wreszcie pokazał pokrętło – konkurencja napędza pozytywnie – napisał Jakub Śliżewski.

    Jeremy Agbonifo wybrał dziś tryb zabawa. Nawet siatkę koledze przed golem założył. Magiczna pierwsza połowa Szweda – zachwycał się Tomek Hatta.

    Agbonifo ma w swoim CV m.in. akademię FC Porto. Oprócz RC Lens grał także w barwach takich drużyn jak FC Basel czy BK Hacken. W przeszłości rozegrał 8 meczów i strzelił gola na poziomie Ligue 1.

    Czytaj także

    Reklama