Trent Alexander-Arnold opowiedział o reakcji kibiców po zmianie klubu
Ostatni rok był trudny dla Trenta Alexandra-Arnolda. Prawy obrońca odszedł z Liverpoolu do Realu Madryt w czerwcu 2025 roku, ale ten transfer został źle przyjęty przez część kibiców z Merseyside.
Jak podał Mirror, 27-latek przyznał, że spotkał się z nadużyciami i groźbami w mediach społecznościowych. W Liverpoolu zniszczono też jego mural, na którym pojawił się napis „rat”. Piłkarz zaznaczył jednak, że stara się odcinać od tego, co dzieje się w internecie, bo nie odbiera tego jako czegoś realnego.
Alexander-Arnold wrócił też do meczu na Anfield już jako zawodnik Realu Madryt w Lidze Mistrzów, kiedy został wygwizdany przez trybuny. Podkreślił, że jest w stanie zrozumieć rozczarowanie kibiców Liverpoolu, choć cała sytuacja go boli, zwłaszcza biorąc pod uwagę 20 lat spędzonych w klubie i poświęcenie, jakie mu dał.
Brak mundialu mocno go zabolał
Obrońca zaznaczył przy tym, że jego osobiste doświadczenia po powrocie do rodzinnego miasta były zupełnie inne niż reakcje w sieci. Po odejściu do Realu Madryt kilka razy odwiedzał rodzinę w Liverpoolu i, jak przyznał, żadna bezpośrednia interakcja z mieszkańcami czy kibicami nie przypominała tego, co widział w internecie.
Anglik odniósł się także do braku powołania do reprezentacji Anglii na mistrzostwa świata. Po trudnym pierwszym sezonie w Realu Madryt, naznaczonym urazami i rywalizacją o miejsce, przez cały rok był pomijany przez selekcjonera Thomasa Tuchela. Przyznał, że po telefonie z tą informacją był kompletnie załamany i zły, bo liczył na miejsce w kadrze. Jednocześnie podkreślił, że nadal pozostaje do dyspozycji reprezentacji i chce potraktować tę sytuację jako dodatkową motywację do powrotu do zespołu narodowego.