Wisła Kraków postawiła granicę w sporze ze Śląskiem
Sprawa nierozegranego meczu Śląska Wrocław z Wisłą Kraków wciąż budzi duże emocje. Krakowski klub zdecydował się nie pojechać na spotkanie, ponieważ jego kibice nie zostali dopuszczeni na stadion.
Władze Wisły od początku podkreślały, że w takiej sytuacji rozważają bardzo stanowczy krok. Ostatecznie zapadła decyzja o bojkocie meczu, który pierwotnie miał się odbyć 7 marca.
Jak wyjaśnił współwłaściciel klubu Adam Łanoszka w rozmowie z Goal.pl, była to reakcja na postawę gospodarzy spotkania.
– Śląsk w tej sprawie przyjął bardzo twardą postawę. Wcześniej, gdy nie wpuszczano naszych kibiców, zawsze pojawiały się jakieś argumenty czy wymówki. Tym razem usłyszeliśmy zdecydowane „nie, bo nie” – tłumaczył działacz Wisły.
Dlaczego Wisła Kraków wcześniej nie reagowała tak stanowczo?
Jak zaznaczył Łanoszka, podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej w polskiej piłce. Klub jednak zwykle decydował się mimo wszystko rozgrywać mecze.
– W poprzednich przypadkach zawsze pojawiały się różne tłumaczenia: uszkodzony sektor gości, remont stadionu czy inne wydarzenia w okolicy. Tym razem postawa była dużo bardziej kategoryczna – przyznał współwłaściciel Wisły.
Jego zdaniem krakowski klub w pewnym momencie uznał, że musi jasno zareagować.
– Postawiliśmy kropkę nad i i zdecydowaliśmy się nie brać udziału w wydarzeniu podwyższonego ryzyka. Ta decyzja była pochodną całej postawy Śląska w tej sprawie – dodał Łanoszka.
Spór wokół meczu odbił się szerokim echem w mediach oraz środowisku piłkarskim. Sprawą zajmował się już Polski Związek Piłki Nożnej, który ostatecznie przyznał walkower na niekorzyść Wisły Kraków.




