Jose Mourinho dostał od władz Realu Madryt spore wsparcie podczas letniego okna transferowego. Przy jednym z ruchów Portugalczyk miał być jednak wyjątkowo stanowczy.

    Mourinho postawił sprawę jasno. „On albo nikt”

    Real Madryt tego lata dokonał dużych zmian w kadrze. Do zespołu prowadzonego przez Jose Mourinho trafili między innymi Ibrahima Konaté, Bernardo Silva, Denzel Dumfries czy Marc Cucurella. Jak się okazuje, sprowadzenie ostatniego z wymienionych było szczególnie istotne dla portugalskiego szkoleniowca.

    Reklama

    Według informacji przekazanych przez gazetę „MARCA” Mourinho uznał wzmocnienie lewej strony defensywy za jeden z priorytetów. Real od lat szukał zawodnika, który mógłby na dłużej rozwiązać problemy na tej pozycji. Portugalczyk nie chciał jednak przypadkowego wzmocnienia.

    „Cucurella albo nikt” – takie stanowisko Mourinho miał przedstawić władzom Realu.

    Szkoleniowiec był przekonany, że reprezentant Hiszpanii posiada dokładnie takie umiejętności, jakiech potrzebuje jego drużyna.

    Real zastosował się do życzenia trenera. Porozumienie z Chelsea miało zostać osiągnięte bardzo szybko, a cała operacja została sfinalizowana w ciągu zaledwie 48 godzin.

    Czytaj także

    Mourinho osobiście zadzwonił do Cucurelli

    Portugalczyk nie ograniczył się do przedstawienia swoich oczekiwań działaczom. Mourinho osobiście skontaktował się z Cucurellą i przedstawił mu swoją wizję. Miał jasno zakomunikować Hiszpanowi, że to właśnie jego chce na lewej stronie obrony.

    Taka rozmowa pomogła przekonać 28-latka do przeprowadzki. Real uznał, że reprezentant Hiszpanii może być długoterminowym rozwiązaniem problemu, z którym klub zmagał się właściwie od czasu odejścia Marcelo.

    Pozycja Cucurelli w Madrycie już teraz ma być bardzo mocna. Nie zdążył jeszcze rozegrać oficjalnego spotkania w nowych barwach, ale według medialnych doniesień Mourinho traktuje go jako jednego z zawodników, których miejsce w podstawowym składzie nie podlega dyskusji.

    Reklama