Ś.P. Janusz Wójcik w swojej autobiografii „Wójt. Jak goliłem frajerów” wspominał wielokrotnie relacje z Cezarym Kuleszą, obecnym prezesem PZPN. Co ciekawego miał do powiedzenia autor książki na temat swojego byłego podopiecznego, a później dobrego przyjaciela?

    Reklama

    Kim był popularny Janusz Wójcik?

    Wójt miał bogate trenerskie CV – prowadził m.in. Legię Warszawa, Jagiellonię Białystok, Śląsk Wrocław czy Widzew Łódź. Pracował również za granicą, szkoląc kluby na Cyprze, w Omanie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Arabii Saudyjskiej.

    Jako selekcjoner prowadził reprezentację ZEA U23, a co znacznie ważniejsze dla polskich kibiców – nasze kadry U16, U18, U21, U23 oraz seniorską reprezentację Polski. Jego największym sukcesem było zdobycie srebrnego medalu olimpijskiego z drużyną U23 na igrzyskach w Barcelonie w 1992 roku.

    Cezary Kulesza był podopiecznym Janusza Wójcika jeszcze w czasach swojej piłkarskiej kariery, gdy grał w Jagiellonii Białystok. Później został prezesem tego klubu i członkiem zarządu PZPN, a jednocześnie utrzymywał przyjacielskie relacje z „Wójtem”.

    Jak ówczesnego prezesa PZPN wspominał Wójt?

    „Umówmy się, ludzie plują na muzykę discopolową, a każdy zna największe hity. Założę się, że na zakrapianych imprezach Polacy śpiewają piosenki Boysów czy Akcentu.”

    „Disco polo wypromował jeden z moich ulubionych piłkarzy, a dziś przyjaciel – Czarek Kulesza, z którym pracowałem we wspaniałych czasach w Jagiellonii Białystok. Boysi i inni to jego wymysł. Wiele razy jeździłem na przeróżne festiwale organizowane przez Czarka.”

    „Przesiadywałem głównie w dużym namiocie za sceną, do którego regularnie donosili pyszne grillowane kiełbasy i piwo. Siedziałem tam z Czarkiem i drugim moim ulubieńcem z Jagiellonii – Jarkiem Michalewiczem. Co chwila odwiedzali nas wykonawcy (…). Wpadały też dziewczyny – wszystkie piękne, zdrowe, z pokaźnymi bufetami.”

    „Czarek, to co dla trenera (Wójcika) mam zaśpiewać?” – zameldował się posłusznie u Kuleszy Marcin Miller, lider Boysów. „Zaśpiewaj coś ładnego, tylko się nie pomyl!” – zażartował Czarek.

    A jak obecny prezes PZPN wspominał Janusza Wójcika?

    Przemysław Ofiara (współautor książki): „Podobno po wygranych meczach trener Janusz Wójcik zamawiał do szatni skrzynkę piwa dla zespołu.”

    Cezary Kulesza: „Jeśli drużyna zasłużyła, to rzeczywiście tak było. Zresztą takie coś i dzisiaj nie jest zabronione. W ten sposób zespół jeszcze bardziej się integruje.”

    Wszystko wskazuje na to, że – używając terminologii Wójcika – Cezary Kulesza już od czasów kariery piłkarskiej był „niezły Misiem”.

    Reklama