Nie ma co ukrywać, że obecne wyniki Granatowo-Bordowych nie napawają optymizmem. Zajmują 14. miejsce w lidze i odpadli z Pucharu Polski po porażce z Widzewem Łódź. Problemy nie dotyczą tylko kwestii sportowych, ale także wewnętrznych spraw w klubie. O ewentualnym transferze Mariana Huja do FCSB, 34-krotnego mistrza Rumunii, coraz głośniej się mówi. Przyszłość Musy Juwara wciąż stoi pod znakiem zapytania. Czy tak zasłużonemu klubowi, jakim jest Pogoń Szczecin, uda się wyjść z tego kryzysu?

    Najemnicy czy piłkarze? Korzyści z rotacji w szatni mierzy się wartością dodaną, nie tylko kwotą transferową

    Letnie okno transferowe postawiło przed Pogonią Szczecin wyzwanie. Klub wzmocnił się ofensywnie, płacąc około 2 mln euro za pomocnika Sama Greenwooda i pozyskując Musę Juwarę, Mariana Huję, Rajmunda Molnára i Mora Ndiaye. Ambitne plany przyćmiła jednak sprzedaż najskuteczniejszego snajpera, Eftymisa Koulurisa, do saudyjskiego Al-Ula za ponad 4 mln euro.

    Reklama

    Jego bezpośrednim następcą miał być Rajmund Molnár, który jednak nie radzi sobie w polu karnym rywala i jest daleki od skuteczności Greka. Największym wyzwaniem okazał się jednak brak chemii między nowymi zawodnikami. Bez sprawnej współpracy zespół nie ma szans na realizację wysokich celów.

    Thomas Thomasberg jak Gepetto. Czy nowy szkoleniowiec ulepi z Pogoni zwycięską drużynę?

    Ciężko oczekiwać, by trener odmienił zespół w tak krótkim czasie. Thomas Thomasberg przyjechał do Szczecina z opinią jednego z najlepszych szkoleniowców duńskiej Superligi, z tytułami na koncie i bogatym warsztatem. W obliczu narastającego kryzysu i potężnej presji z trybun i gabinetów zarządu, jego zadaniem staje się przełamanie historycznej klątwy. Cień, który od dekad ciąży na całym klubie – brak głównego trofeum – w takiej sytuacji daje o sobie znać ze zdwojoną siłą.

    Reklama