Wyścig ślimaków
Faktem jest, że polska Ekstraklasa ma swój urok. Może przyciągać kibiców nieoczekiwanymi zwrotami akcji. W większości lig sprawa mistrzostwa jest właściwie znana. Pozostała czysta matematyka, a w Polsce o to trofeum na pięć kolejek przed końcem bije się kilka drużyn.
Broniący tytułu Lech Poznań ma 6 punktów przewagi nad zajmującym siódmą pozycję GKS Katowice. Będąca na drugim miejscu Jagiellonia ma ledwie tylko trzy oczka straty. Cały ligowy obraz zmienia się jak w kalejdoskopie. Nikt niczego być pewny nie może.
Z drugiej strony to pokazuje o niestabilnej formie zespołów. Lech wiosną dużo nadrobił punktów z jesieni, ale i tak mimo to zdążył dwukrotnie potknąć się w kwietniu remisując z wyżej wymienionymi zespołami z Białegostoku oraz Katowic.
Jeszcze gorzej to wygląda w przypadku wicelidera. Jagiellonia na 8 spotkań wiosną wygrała ledwie dwa! Będąca liderem po jesieni Wisła Płock zaliczyła w rundzie rewanżowej serię pięciu porażek z rzędu i do niedawna czuła oddech trefy spadkowej. Wciąż jednak zachowała szanse nawet na Mistrzostwo Polski!
Rekord do pobicia
Niechlubny rekord ustanowiony przed kilku laty przez Jagiellonię jest bardzo zagrożony. W sezonie 2023/24 do bycia najlepszym zespołem w lidze wystarczyły 63 punkty. W tym, o ile Lech Poznań zaliczy komplet zwycięstw zdobędzie o jeden punkt więcej od tamtego tryumfatora.
Biorąc pod uwagę jednak stabilność czy to Lecha Poznań czy innych drużyn, może się okazać że nawet mając mniej punktów mistrzostwo i tak będzie można sobie zapewnić. Z jednej strony żadna z drużyn specjalnie nie naciska na lidera.
Kolejorz ma przed sobą wciąż kilka bardzo wymagających starć, m.in. to najbliższe z Legią Warszawa, która pod wodzą trenera Marka Papszuna odżyła i w przypadku zwycięstwa może włączyć się do walki o europejskie puchary.




