Rywalizacja o miejsca premiowane grą w europejskich pucharach w tym sezonie zapowiada się na jeszcze ciekawszą niż w poprzednich sezonach.
Słabość jednych, siłą drugich
Dołek formy jakie zaliczają czołowe kluby sprawiają, że w górnych rejonach tabeli znajdują się drużyny których się tam nie spodziewano. Zagłębie Lubin jako jedna z niespodzianek sezonu wykorzystuje słabość potentatów takich jak Legia Warszawa, Lech Poznań czy zawodzący Widzew Łódź.
Będąc na 4. miejscu w tabeli i mając przed sobą mecz z Rakowem już bez swojego twórcy sukcesów, czyli Marka Papszuna nie może myśleć inaczej niż tylko o grze w pucharach.
Podopieczni trenera Leszka Ojrzyńskiego mogą mówić o bardzo udanym sezonie, a już na pewno o jego pierwszej części. Klub pokazuje, że można osiągać dobre wyniki opierając grę głównie na Polakach. To jednocześnie bardzo różni Miedziowych od ich najbliższego rywala z Częstochowy.
Wrócić na dobre tory
Początek rundy w wykonaniu Medalików nie należał do najlepszych. Remis z Radomiakiem i porażka z Wisłą Płock sprawiły, że strefa gwarantująca grę w pucharach w następnym sezonie oddala się niepokojąco i najbliższy mecz po prostu Raków musi wygrać.
Trener Łukasz Tomczyk ma niełatwe zadanie przed sobą. Kolejne stracone punkty spowodują, że w następnych tygodniach rywalizacja będzie o tyle trudniejsza, że dojdą również mecze pucharowe, do których Raków się dostał jeszcze jesienią. Pogodzenie gry na wszystkich frontach nie jest wszak łatwe.
Oba zespoły dzieli obecnie jeden punkt, zatem walka o każdy centymetr boiska będzie zacięta. Gra toczy się przecież nie o pietruszkę, a o poważne pieniądze.

