Widzew fatalnie zaczął rundę. Boniek punktuje
Łodzianie weszli w rundę wiosenną dokładnie tak, jak zakończyli jesień – od porażek. Najpierw u siebie przegrali 1:3 z Jagiellonią Białystok, później polegli w Katowicach z GKS-em. Efekt? Strefa spadkowa i tyle samo punktów co zamykająca tabelę Termalica.
Skala problemu jest tym większa, że Widzew w ostatnich miesiącach mocno inwestował w kadrę. Wyniki jednak kompletnie za tym nie idą – bilans sześciu zwycięstw, dwóch remisów i aż dwunastu porażek mówi sam za siebie. Boniek, oglądając ostatnie spotkania, nie potrafił ukryć emocji.
– Jestem troszeczkę zdruzgotany tym, co dzisiaj obejrzałem – przyznał na antenie. – Drużyna mnie strasznie zawiodła. Wszystko, co działo się na boisku, było jednym wielkim przypadkiem – dodał bez ogródek.
Były reprezentant Polski zwrócił też uwagę na sposób budowania zespołu. Jego zdaniem same transfery nie wystarczą, jeśli nie idzie za nimi spójna koncepcja.
– Troszkę bym zaczął się niepokoić. Drużynę się konstruuje, a nie kupuje. Te ruchy na papierze wyglądały ciekawie, ale w naszej ligowej rzeczywistości to zupełnie inaczej wychodzi – oceniał.
Boniek odniósł się również do narracji pojawiającej się wokół klubu, jakoby Widzew miał już pogodzić się z ligowymi problemami i przerzucić fokus na Puchar Polski.
– Słyszę, że mistrzostwo jest nieosiągalne, więc trzeba skupić się na Pucharze. Ja bym jednak patrzył przede wszystkim na ligę, bo sytuacja robi się szalenie niebezpieczna. Z takich ruchomych piasków trzeba jak najszybciej uciekać – podkreślił.
Przed Widzewem trudny czas. W ćwierćfinale Pucharu Polski znów zmierzy się z GKS-em Katowice, a kilka dni później w lidze czeka go starcie z Wisłą Płock. Patrząc na ostatnie występy, optymizmu wśród kibiców jest jak na lekarstwo.