Osman Bukari miał być gwiazdą i symbolem nowych ambicji Widzewa Łódź. Początek rundy nie ułożył się jednak po myśli skrzydłowego, a cierpliwość stracił były prezes klubu Andrzej Grajewski.

    Grajewski uderza w Bukariego

    Widzew w ostatnich miesiącach nie oszczędzał na transferach. Najgłośniejszym ruchem było sprowadzenie z Austin FC Osmana Bukariego, na którego łodzianie przeznaczyli około 5,5 miliona euro. To rekordowa kwota jak na realia Ekstraklasy i transfer, który z miejsca wywindował oczekiwania wobec reprezentanta Ghany.

    Reklama

    Na razie jednak skrzydłowy nie zachwyca. RTS przegrał dwa pierwsze spotkania rundy wiosennej, a nowy nabytek nie potrafił zrobić różnicy. Coraz częściej pojawiają się więc głosy rozczarowania.

    Bardzo mocno wybrzmiała wypowiedź Andrzeja Grajewskiego. Były współwłaściciel i prezes Widzewa nie gryzł się w język, oceniając postawę zawodnika.

    Ten indywidualista za pięć milionów nie przypomina mi zawodnika, który zostanie wodzirejem drużyny. W tej chwili jego gra jest na poziomie pierwszej ligi, nic więcej – stwierdził w rozmowie z TVP Sport.

    To nie był koniec. Po chwili padły jeszcze ostrzejsze słowa.

    – Trzeba otworzyć oczy i powiedzieć: chłopie, kosztowałeś pieniądze, zarobiłeś je, więc teraz kolokwialnie zap**dalaj, bo jesteś w klubie, który cię potrzebuje – dodał Grajewski.

    Bukari jest dziś jednym z symboli finansowej ofensywy Widzewa. Jego kontrakt obowiązuje aż do połowy 2030 roku, dlatego w Łodzi liczą, że prędzej czy później zacznie udowadniać swoją wartość na boisku.

    Reklama