Sevilla po przegranym meczu z Realem Madryt otwarcie zakwestionowała pracę sędziego Mateo Busquetsa Ferrera. Najwięcej emocji wywołały brak czerwonej kartki dla Ardy Gülera i podyktowany rzut karny.

    Sevilla podważa kluczowe decyzje po meczu z Realem Madryt

    Po porażce z Realem Madryt w Sewilli nie skupiano się wyłącznie na samym wyniku. W klubie dominowało przekonanie, że przebieg spotkania został istotnie naznaczony przez decyzje arbitra Mateo Busquetsa Ferrera. Największe kontrowersje dotyczyły sytuacji z udziałem Ardy Gülera oraz rzutu karnego podyktowanego dla Kyliana Mbappé przy trzecim golu gospodarzy.

    Reklama

    Andaluzyjczycy uważają, że Güler powinien był zobaczyć czerwoną kartkę za uderzenie łokciem w twarz Peque. Zamiast tego nie został nawet napomniany żółtą kartką. Dodatkowo w Sewilli podnoszono, że przy akcji na 2:0 wcześniej doszło do przewinienia na Robbie’em Ure.

    „Jedno uderzenie łokciem i po wszystkim” – napisał klub z Andaluzji na swojej oficjalnej stronie.

    Czytaj także

    Po końcowym gwizdku głos zabrali też przedstawiciele drużyny. Juan Iglesias w rozmowie dla Movistar przekonywał, że spotkanie zostało rozstrzygnięte przez sporne werdykty sędziowskie.

    – Mecz w pewnym stopniu rozstrzygnęły te decyzje. Był atak na Peque, widzieliśmy to w przerwie. Przy stanie 2:0 wcześniej był faul na Robbie’em Ure, powiedziano mi, że nawet nie pokazali go w telewizji. Wiedzieliśmy, gdzie przyjeżdżamy. Decyzje nie zapadały po naszej stronie. Czasem nie da się porozmawiać z sędzią, bo cię zbywa albo pokazuje kartkę. To łatwe. Wiedzieliśmy, jak to się potoczy – powiedział Juan Iglesias.

    Jeszcze w przerwie niezadowolenia nie ukrywał Kike Salas.

    – Ta akcja zaczęła się od uderzenia łokciem, które jest ewidentną czerwoną kartką – powiedział Kike Salas.

    Trener Sevilli mówił o innym meczu, który został odebrany

    Najmocniej sytuację ocenił trener Luis Garcia Plaza. Przyznał, że przy grze 11 na 11 Real Madryt zasługiwał na wygraną, ale jednocześnie podkreślił, że jego zespół został pozbawiony szansy na rozegranie spotkania w innych okolicznościach. Szkoleniowiec zwracał uwagę przede wszystkim na brak czerwonej kartki już w 25. minucie oraz na to, że VAR nie skierował arbitra do monitora.

    – Jest mecz, w którym przy grze 11 na 11 oni zasługują na zwycięstwo. Ale sędzia odebrał nam inny mecz. Od 25. minuty powinniśmy grać 11 na 10. To czerwona kartka i nie ma o czym dyskutować. Przy drugim golu też był faul. Może i nie wygrywamy, ale dziś przy 0:0 powinniśmy grać 11 na 10. To podsumowanie meczu. Powtarzam, może Real Madryt i tak by nas pokonał nawet grając w dziesiątkę. Ale to byłby inny mecz. […] Nie wiem, dlaczego VAR nie poszedł obejrzeć tej sytuacji. Może dlatego, że gdybyśmy wygrali, przed El Clasico mieliby dziewięć punktów straty do Barcelony… Ci, którzy narzekają najbardziej, powinni robić to najmniej, i mówię o trzech największych klubach La Liga – powiedział Luis Garcia Plaza na konferencji prasowej.

    Reklama