Dorosłym kibicom kojarzy się z bramkostrzelnym Royem Makaayem i kreatywnym Juanem Carlosem Valerónem – legendą klubu. Na początku XXI wieku „Depor” nie odstawało w lidze od Realu Madryt i Barcelony, a w Lidze Mistrzów potrafiło sprawiać sensacje. Upadek Deportivo La Coruña to kolejny przykład kruchości modelu zarządzania opartego na założeniu, że sportowy sukces będzie trwał wiecznie. Dziś klub rozpoczyna pierwszy sezon w LaLiga po długiej i wyczerpującej tułaczce.

    Era naznaczona sukcesami

    Historia wielkiego Deportivo zaczęła się jeszcze przed erą „Super Depor”. W 1991 roku klub wrócił do LaLiga, a pod wodzą Javiera Irurety zbudował drużynę, która na przełomie wieków weszła do ścisłej hiszpańskiej czołówki. W 2000 roku Deportivo po raz pierwszy w historii zostało mistrzem Hiszpanii, a dwa lata później pokonało Real Madryt na Santiago Bernabéu i zdobyło Puchar Króla. W kolejnych sezonach „Branquiazuis” regularnie występowali w Lidze Mistrzów, a w 2004 roku dokonali jednej z największych remontad w historii rozgrywek, odrabiając porażkę 1:4 z Milanem i wygrywając na Riazor 4:0.

    Reklama

    Za sukcesami stała nie tylko znakomita praca Irurety, ale również wizja prezesa Augusto Césara Lendoiro. Jego aktywność i przebojowość pozwoliły sprowadzić do A Coruñi zawodników takich jak Mauro Silva, Bebeto, Donato, Djalminha, Makaay czy później Valerón. Deportivo stało się przykładem klubu, który z dala od największych hiszpańskich metropolii potrafił rywalizować z finansowymi gigantami. Wydawało się, że w Galicji powstaje piłkarska dynastia. Szybko się jednak okazało, że jej budowę próbowano oprzeć na glinianych nogach.

    Finanse klubu oparte na sukcesie

    Lendoiro postawił na model, w którym sukcesy miały finansować kolejne inwestycje w drużynę. Gra w Lidze Mistrzów zapewniała pieniądze z praw telewizyjnych, a te pozwalały utrzymywać skład zdolny do rywalizacji z najlepszymi. Kiedy Deportivo przestało regularnie występować w Europie, mechanizm zaczął się sypać. Klub nadal ponosił koszty stworzone w czasach prosperity, ale nie miał już porównywalnych przychodów.

    Skala problemu wyszła na jaw w 2013 roku, gdy administratorzy oszacowali zadłużenie Deportivo na 156 mln euro, z czego 93,7 mln wynosiło zadłużenie wobec hiszpańskiego urzędu skarbowego. Ostatecznie łączny dług wyniósł 160 mln euro, czyniąc z postępowania upadłościowego Deportivo jedno z największych w historii hiszpańskiego futbolu. W raporcie administratorów zarządzanie klubem określono jako oderwane od rzeczywistości, wskazując na wydatki i inwestycje nieadekwatne do możliwości finansowych spółki.

    Powolny upadek

    Kiedy po sezonie 2003/04 rozpoczął się rozpad wielkiej drużyny, władze klubu nie potrafiły zastąpić odchodzących zawodników jakościowymi następcami.. W ciągu roku odeszli Mauro Silva, Fran, Djalminha i Makaay, a później kolejne filary zespołu. Odszedł też trener Javier Irureta. Młodzi zawodnicy, choć utalentowani – jak Filipe Luís czy Andrés Guardado – nie byli jeszcze gotowi, aby zapewnić klubowi powrót do europejskiej elity.

    W 2011 roku Deportivo spadło z LaLiga, a później przeżyło prawdziwą huśtawkę między pierwszą i drugą ligą. W 2018 roku pożegnało się z elitą po raz kolejny, a w 2020 roku znalazło się na trzecim poziomie rozgrywkowym. Klub, który jeszcze kilkanaście lat wcześniej rywalizował w półfinale Ligi Mistrzów, musiał odbudowywać swoją pozycję niemal od podstaw. Cztery sezony spędzone poza zawodowym futbolem były symbolem skali katastrofy, do której doprowadziła wcześniejsza polityka klubu.

    Deportivisimo

    Deportivo miało jednak coś, czego nie dało się wpisać w bilans finansowy – Deportivismo, czyli szczególną więź pomiędzy klubem, miastem i jego mieszkańcami. Kiedy klub w sezonie 2020/21 wylądował poza profesjonalnym futbolem, kibice kupili około 20 tysięcy karnetów, Lojalność społeczności wobec klubu pozwoliła przetrwać najtrudniejszy okres. Gdy w maju 2024 roku Deportivo przypieczętowało powrót do Segunda Division, wokół Riazor zgromadziło się ponad 80 tysięcy ludzi. Sam stadion podczas meczu z Barceloną B wypełniło ponad 31 tysięcy kibiców.

    Stabilizacja i powrót

    Nowe Deportivo próbuje oprzeć swoją przyszłość na zupełnie innych fundamentach niż drużyna Lendoiro. W 2020 roku większościowym udziałowcem został bank Abanca, a klub stopniowo porządkował swoje finanse. Coraz większą rolę zaczęła odgrywać akademia Abegondo i młodzi zawodnicy, czego najlepszymi przykładami są Yeremay Hernández i David Mella.

    W 2023 roku za przebudowę pionu sportowego odpowiadać zaczął Fernando Soriano. W ciągu trzech sezonów Deportivo przeszło drogę od trzeciego poziomu do LaLiga, a klub zabezpieczał przy tym przyszłość swoich największych talentów długimi kontraktami. Dziś model opiera się na połączeniu wychowanków, młodych transferów i większej kontroli finansowej, a jednym z przykładów obranego kierunku jest sprowadzenie tego lata z Motoru Lublin Brighta Ede, który podpisał z klubem kontrakt do 2031 roku.

    Reklama