Manchester United nadal szuka możliwości wzmocnienia defensywy. Na liście Czerwonych Diabłów pozostaje doświadczony stoper Bayernu, ale sam zawodnik nie pali się do transferu.

    Manchester United zainteresowany Kimem Min-jae

    Manchester United nie zamknął jeszcze tematu wzmocnienia środka obrony. Jednym z zawodników branych pod uwagę przez ekipę Michaela Carricka jest Kim Min-jae z Bayernu Monachium.

    Reklama

    Jak przekazał Ekrem Konur, Koreańczyk nadal znajduje się na krótkiej liście Czerwonych Diabłów. Na razie nie ma jednak informacji o formalnej ofercie ani rozpoczęciu negocjacji pomiędzy klubami. Sam piłkarz ma natomiast preferować pozostanie na Allianz Arena.

    Dla Manchesteru United nie jest to nowy kierunek. Kim już wcześniej był łączony z przeprowadzką na Old Trafford, a jego sytuacja w Monachium od dłuższego czasu budzi zainteresowanie klubów z Premier League. Obecnie wszystko wskazuje jednak na to, że 29-latek nie naciska na zmianę otoczenia.

    Czerwone Diabły przygotowują się do pierwszego pełnego sezonu pod wodzą Carricka. Anglik pozostał na stanowisku po zakończeniu poprzednich rozgrywek i podpisał kontrakt obowiązujący do 2028 roku.

    Kim Min-jae chce zostać w Bayernie

    Bayern ma przy tym komfortową sytuację kontraktową. Umowa Kima obowiązuje do 30 czerwca 2028 roku, więc Bawarczycy nie znajdują się pod presją szybkiej sprzedaży. Środkowy obrońca trafił do Monachium latem 2023 roku z Napoli.

    Od momentu transferu rozegrał dla Bayernu 116 spotkań, zdobył pięć bramek i zanotował dwie asysty. Łącznie spędził na boisku 8410 minut.

    Koreańczyk ma więc za sobą trzy sezony w Niemczech i nadal pozostaje ważnym elementem kadry mistrza Bundesligi. W poprzedniej kampanii występował między innymi w kluczowej fazie walki o mistrzostwo. Bayern zapewnił sobie tytuł w kwietniu po zwycięstwie 4:2 nad VfB Stuttgart, a Kim znalazł się wtedy w podstawowym składzie.

    Manchester United może więc monitorować sytuację, ale na dziś nie ma sygnałów, by zawodnik dążył do transferu. Jeśli jego nastawienie się nie zmieni, Czerwone Diabły będą musiały albo przekonać samego Kima, albo skierować uwagę na innego środkowego obrońcę.

    Reklama