Manchester City uciekł Arsenalowi, lecz przewaga nie daje spokoju
Manchester City ma za sobą perfekcyjny start sezonu ligowego. Zespół Enzo Mareski wygrał wszystkie siedem spotkań Premier League, a po zwycięstwie 3:2 z Ipswich Town powiększył przewagę nad Arsenalem do sześciu punktów. Londyńczycy rozegrali jednak o jeden mecz mniej i wciąż mogą zmniejszyć stratę do trzech oczek.
Jak zauważa Sports Mole, sam dorobek punktowy przemawia dziś za ekipą z Etihad. Manchester City zdobył 19 bramek i stracił siedem, co daje bilans +12. Arsenal po sześciu kolejkach ma 15 punktów, 10 goli strzelonych i pięć straconych. Różnica w tabeli jest więc wyraźna, ale nie zamyka jeszcze dyskusji o faworycie do mistrzostwa.
Dużą rolę odgrywa forma Erlinga Haalanda. Norweg zdobył dwa gole przeciwko Ipswich i ma już 12 trafień we wszystkich rozgrywkach. W tym samym meczu został też najszybszym piłkarzem w historii Premier League, który dobił do 100 bramek z gry bez rzutów karnych. Potrzebował na to 139 występów, poprawiając wcześniejszy wynik Alana Shearera.
Jednocześnie wyniki Manchesteru City nie zawsze oddają pełną kontrolę nad meczami. Aż cztery z siedmiu ligowych zwycięstw przyszły różnicą jednego gola, a zespół tracił bramki w czterech spotkaniach. Wrażenie zrobiła też porażka 2:4 z Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów, gdzie do przerwy angielski klub przegrywał już 0:3. To był pierwszy przegrany mecz drużyny Mareski od czasu sierpniowej porażki z Arsenalem w Community Shield.
Nie bez znaczenia pozostają również problemy zdrowotne. Po spotkaniu z PSG znaki zapytania pojawiły się przy stanie Haalanda, Matheusa Nunesa, Mateo Kovacicia, Nico O’Reilly’ego i Antoine’a Semenyo. Maresca wcześniej sygnalizował też, że jego kluczowi zawodnicy będą potrzebowali odpoczynku w napiętym kalendarzu.
Czytaj także
Arsenal wciąż blisko, a nad City wisi sprawa pozaboiskowa
Arsenal nadal pozostaje bardzo mocnym punktem odniesienia. Drużyna Mikela Artety wygrała pięć z sześciu ligowych meczów, a jedynej porażki doznała z Brighton. Obrońcy tytułu pokonali już Manchester City 3:0 w sierpniowym Community Shield, a do tego mają jeszcze dwa bezpośrednie mecze ligowe z rywalem: 28 listopada w Londynie i 30 stycznia na Etihad.
Na ocenę szans Manchesteru City wpływa też sytuacja poza boiskiem. Niezależna komisja uznała klub za winny wszystkich zarzutów dotyczących poważnych naruszeń przepisów finansowych Premier League w latach 2009-10 do 2017-18 oraz większości zarzutów związanych z brakiem współpracy w śledztwie ligi. Klub nie zgadza się z tym rozstrzygnięciem i 1 października złożył odwołanie. Sankcji jeszcze nie ogłoszono, a ewentualna kara może mieć bardzo różny wymiar.
Dlatego Manchester City można dziś uznawać za nieznacznego faworyta wyścigu o mistrzostwo, ale z wyraźnymi zastrzeżeniami. Komplet zwycięstw, przewaga punktowa i skuteczność Haalanda stawiają ten zespół na czele stawki, jednak Arsenal zachowuje realny kontakt, ma mecz zaległy i wciąż może mocno wpłynąć na układ tabeli w bezpośrednich starciach.