Florian Wirtz znów znalazł się w centrum krytyki po porażce Liverpoolu 0:3 z Manchesterem City. Jamie Carragher ocenił, że Niemiec nie daje drużynie wystarczająco dużo i nie powinien dziś grać w wyjściowym składzie.

    Wirtz pod ostrzałem po meczu z Manchesterem City

    Florian Wirtz po kolejnym słabszym występie w barwach Liverpoolu znalazł się pod mocną presją. Po porażce 0:3 z Manchesterem City jego grę skrytykowano w Anglii, a szczególnie stanowczo zrobił to Jamie Carragher na antenie Sky Sports. Były obrońca The Reds podważył nie tylko formę reprezentanta Niemiec, ale też zasadność dalszego wystawiania go od pierwszej minuty.

    Reklama

    – Obecnie nie powinien być w składzie Liverpoolu. To, co Florian Wirtz daje dziś Liverpoolowi, po prostu nie wystarcza. Wirtz nigdy nie sprawia wrażenia, że może strzelić gola – powiedział Jamie Carragher.

    23-letni ofensywny pomocnik w sześciu meczach Premier League w tym sezonie nie zdobył jeszcze bramki i zanotował tylko jedną asystę. Łącznie od transferu do Liverpoolu uzbierał siedem goli i jedenaście asyst w 56 występach. W spotkaniu z Manchesterem City jego wpływ na grę miał być wyraźnie mniejszy niż Elliota Andersona. Zestawienie przywołane w Anglii wskazywało, że Wirtz miał 46 kontaktów z piłką i wykonał 20 podań, podczas gdy pomocnik Obywateli odpowiednio 100 razy był przy piłce i zaliczył 71 podań. Niemiec wygrał też tylko cztery pojedynki, a jego rywal jedenaście.

    – Trudno mi przypomnieć sobie choć jeden mecz, w którym dał Liverpoolowi zwycięstwo albo został piłkarzem spotkania. Sprowadzono go po to, by został gwiazdą Premier League. Myślałem, że może być takim Kevinem De Bruyne, który momentami dawał Manchesterowi City wygrane. Wirtz jest tutaj od 55 do 60 meczów, to bardzo dużo, a ja nie widzę, by miało się to zmienić. Wirtz praktycznie co tydzień ma zagwarantowaną grę na pozycji numer 10 i to musi się skończyć. Uważam, że powinien wypaść z zespołu. Mówiłem to ostatnio i powtórzę to teraz – dodał.

    Liczby nie poprawiają obrazu sytuacji

    Krytyczne oceny zbiegają się z trudnym początkiem sezonu w wykonaniu Niemca. Wirtz wciąż czeka na pierwszego ligowego gola, a jego występy są oceniane jako zbyt mało konkretne jak na piłkarza sprowadzonego za 116 milionów funtów. Dodatkowo Liverpool musi radzić sobie bez Alexandra Isaka, Hugo Ekitike i Cody’ego Gakpo, więc od ofensywnego pomocnika oczekiwano większego wpływu na grę. Na razie zamiast przełamania pojawiają się pytania o jego miejsce w podstawowym składzie.

    Reklama