Rumunia w budowie, ale te gwiazdy mogą zrobić różnicę
Reprezentacja Rumunii, czyli trzeci, a zarazem ostatni rywal Biało-Czerwonych w grupie Ligi Narodów. Już dziś, czyli w piątek, 2 października 2026 roku o godzinie 20:45 obie drużyny staną do walki o pierwsze zwycięstwo w trwających rozgrywkach. Wielu ekspertów uważa, że jest to mecz o posadę Jana Urbana.
Ostatnie spotkania pod wodzą Urbana to seria pięciu meczów z rzędu bez zwycięstwa. Wszystko zaczęło się od przegranego finału baraży o awans na mundial ze Szwecją. Następnie w czerwcu przegraliśmy z Ukrainą i zremisowaliśmy z Nigerią. Z kolei w ostatnich dniach nastąpił podział punktów z Bośnią i Hercegowiną, a potem druzgocąca porażka na wyjeździe ze Szwecją. Atmosfera wokół kadry jest ciężka.
Nie tylko Biało-Czerwoni borykają się z dużymi problemami. Kiepsko wygląda również sytuacja w obozie naszych rywali. Sergiu Alexandru, dziennikarz serwisu „Gazeta Sporturilor”, znanego pod nazwą GSP.ro w rozmowie z MagiaPilki.pl przybliżył polskim kibicom charakterystykę rumuńskiego zespołu.
Przede wszystkim zwrócił uwagę na zawodników, którzy stanowią o sile reprezentacji Polski. Jego zdaniem reprezentacja Polski może napotkać największe zagrożenie ze strony Dennisa Mana i Ianisa Hagiego. Wskazał również piłkarzy, o których może nie mówi się zbyt dużo, ale wykonują tzw. czarną robotę. Są to m.in. Daniel Birligea czy Valentin Mihaila.
W reprezentacji Rumunii nie brakuje utalentowanych zawodników, którzy w każdej chwili mogą stworzyć coś wyjątkowego, jak Man czy Ianis Hagi. Są też piłkarze bardzo pracowici, którzy wykonują mnóstwo pracy na całym boisku. Napastnik Daniel Bîrligea jest silny w pojedynkach fizycznych, natomiast Mihăilă może być bardzo groźny na skrzydle, jeśli ma swój dzień – sugeruje Sergiu Alexandru w rozmowie z MagiaPilki.pl.
Nasz rozmówca opisuje Rumunię jako drużynę w przebudowie. Początek kadencji nowego selekcjonera upływa pod kątem poszukiwania optymalnego ustawienia. Alexandru zwrócił uwagę, że w obu poprzednich meczach na boisko wybiegła inna jedenastka. Podobnie będzie w meczu z Polską.
Rumunia jest obecnie zespołem w fazie przebudowy. Selekcjoner Gică Hagi próbuje znaleźć grupę zawodników, na których będzie mógł regularnie polegać. W dwóch pierwszych meczach zobaczyliśmy dwa niezbyt udane, momentami wręcz słabe występy, a także nowe ustawienie i inne podejście do gry. Hagi za każdym razem posłał do boju inną jedenastkę, dlatego dopiero przekonamy się, na kogo tym razem postawi – opisuje swoją reprezentację dziennikarz serwisu „Gazeta Sporturilor”.
Ekspert z Rumunii nie ma wątpliwości: Polska jest faworytem
Czego mogą spodziewać się kibice w piątkowy wieczór na PGE Narodowym. Ekspert z Rumunii sugeruje, że będzie to wyrównane i bardzo fizyczne spotkanie. Nasi rywale mają postawić na grę w obronie i wysoki pressing. Jego zdaniem Polska jest faworytem, lecz zespół z Rumunii ma dodatkową motywację, aby po dwóch porażkach z rzędu w końcu wywalczyć przynajmniej jeden punkt.
Spodziewam się wyrównanego, fizycznego spotkania, w którym nie zabraknie walki o każdą piłkę. Rumunia będzie próbowała zachować odpowiednią organizację w defensywie i ponownie stosować wysoki pressing. Możliwe, że Hagi zdecyduje się na nowe ustawienie 4-2-3-1 – przewiduje ekspert z Rumunii.
Uważam, że Polska jest faworytem tego spotkania, ale Rumunia zrobi wszystko, aby odbić się po dwóch porażkach na początku rozgrywek – dodał Alexandru.
Na ten moment Polska wyprzedza Rumunię w tabeli Ligi Narodów o jeden punkt. Potencjalne zwycięstwo jednej bądź drugiej drużyny przybliży ich do utrzymania w dywizji B. W przypadku Biało-Czerwonych, którzy mieli walczyć o awans do dywizji A, komplet punktów jest wręcz wymagany, aby zachować szanse.
Ostatnia drużyna w grupie spadnie do dywizji C Ligi Narodów. Zespół z 3. miejsca zapewni sobie utrzymanie na obecnym poziomie rozgrywkowym. Z kolei bezpośredni awans wywalczy tylko zwycięzca grupy. W przypadku 2. miejsca trzeba będzie rozegrać dodatkowe baraże o awans do wyższej dywizji.