Barcelona i Real Madryt wokół Bernardo Silvy
Bernardo Silva był w ostatnich tygodniach bardzo blisko Barcelony. Jorge Mendes zaoferował katalońskiemu klubowi swojego klienta, który już wcześniej miał dojść do porozumienia z Joanem Laportą i Deco, jeszcze za kadencji Xaviego Hernandeza. Barcelona próbowała sprowadzić Portugalczyka także w 2022 i 2023 roku, ale wtedy operacja nie doszła do skutku.
Manchester City uważał go za ważnego zawodnika i oczekiwał zbyt wysokiej kwoty, na którą Barcelona nie mogła sobie pozwolić. Z czasem temat upadł, a Bernardo Silva został jedną z ważnych postaci angielskiego klubu. Teraz sytuacja się zmieniła, bo jego kontrakt wygasa 30 czerwca, a sam piłkarz wcześniej dał do zrozumienia, że nie zamierza go przedłużać.
Pomocnik szukał nowego wyzwania, a wpływ na jego decyzję miało też odejście Pepa Guardioli. Barcelona ponownie rozważała jego sprowadzenie bez kwoty odstępnego, ale ostatecznie zawodnik trafił do Realu Madryt. Jak podał „Sport”, Hansi Flick miał wstrzymać ten ruch, przekazując Laporcie i Deco swoje wątpliwości.
Pedri, Hansi Flick i pierwsze wątpliwości w Realu Madryt
Niemiecki trener nie uważał transferu za konieczny. Miał też uznać, że 32-letni Bernardo Silva nie jest już w najlepszym momencie kariery i nie miałby odpowiedniego miejsca w podstawowym składzie. Według tych informacji Flick nie widział też dobrej współpracy Portugalczyka z takimi piłkarzami jak Pedri, Fermin Lopez, Raphinha czy Lamine Yamal.
Początek po transferze do Realu Madryt nie pomaga Bernardo Silvie. W pierwszym meczu Klubowych Mistrzostw Świata przeciwko Demokratycznej Republice Konga zagrał słabo i został zmieniony w przerwie. W kolejnym spotkaniu z Uzbekistanem nie pojawił się na boisku. To wystarczyło, by wokół jego roli w Realu Madryt zaczęły pojawiać się pierwsze wątpliwości.