Początek miał być zupełnie inny
Jak powiedział Michal Gasparik na kanale „Prawda Futbolu Extra”, sytuacja Brandona Dominguesa w Górniku Zabrze nie wynika wyłącznie z kontuzji. Szkoleniowiec przyznał, że sztab nie był zadowolony z nastawienia piłkarza podczas treningów.
– Na razie ma kontuzję, ale też trochę nie byliśmy zadowoleni z jego determinacji na treningach. Ja wiem, że jest to ciężkie dla tych chłopaków, którzy nie grają, trochę są zawsze bardziej negatywni, trochę obrażeni. Ja to akceptuję, gdy to jest w trakcie czy po meczu, ale potem, gdy już rozpoczynamy przygotowania pod następnego przeciwnika, chcemy od tych chłopaków, żeby byli pozytywni i dawali z siebie 100 procent – stwierdził trener Górnika.
To mocny sygnał, zwłaszcza że wokół tego ruchu zimą były spore oczekiwania. Domingues już wcześniej znajdował się na radarze Zabrzan i klub bardzo chciał go sprowadzić jeszcze po jego udanym sezonie w Debreceni VSC.
Domingues na razie nie daje tego, czego oczekiwano
W poprzednich rozgrywkach Francuz błyszczał na Węgrzech, notując 12 goli i trzy asysty w 31 ligowych występach. Górnik był wtedy gotowy pobić swój rekord transferowy, ale zawodnik wybrał Real Oviedo. Tam jednak praktycznie się nie przebił, bo jesienią zaliczył tylko krótki debiut.
Zimą temat wrócił i tym razem Domingues trafił do Górnika na zasadzie wypożyczenia z opcją wykupu. Początek rundy wiosennej spędził jeszcze w podstawowym składzie, ale szybko stracił miejsce w zespole. Od końca lutego zanotował jedynie dwa występy, a w dwóch ostatnich meczach w ogóle nie było go w kadrze.
Na dziś ten ruch trudno uznać za udany. Górnik liczył na konkretne wzmocnienie skrzydeł, a na razie więcej jest pytań niż realnych korzyści z tego transferu.



