Kibice Jagiellonii wskazują na transfery
Jagiellonia długo nie potrafiła znaleźć sposobu na Górnika. W pierwszej połowie miała więcej z gry, ale brakowało konkretu. Po przerwie goście objęli prowadzenie po akcji Maksyma Chłania. W doliczonym czasie Afimico Pululu dał jeszcze remis, ale ostatnie słowo należało do Rafała Janickiego, który wykorzystał rzut karny.
Porażka 1:2 mocno komplikuje sytuację Jagiellonii w tabeli. Zespół Adriana Siemieńca traci dystans do bezpośrednich rywali, a kibice coraz częściej wracają do tematu zimowych i letnich ruchów kadrowych. Najmocniej oberwało się Nahuelowi Leivie.
„Ściągnięcie do drużyny walczącej o mistrzostwo zawodnika bez formy, takiego jak Nahuel Leiva, wygląda jak sabotaż. Dawać mu minuty, gdy na ławce siedzi młody i głodny gry Zachary Zalewski, to już kompromitacja” – napisał jeden z fanów.
Nahuel Leiva pod dużą presją
W komentarzach często pojawiał się też szerszy zarzut. Kibice zwracali uwagę, że Jagiellonia ma problem ze skrzydłami, a ofensywa zbyt mocno zależy od Pululu.
„Po co nam skrzydłowi? Szmyt, Nahuel i Jóźwiak mają razem zero goli oraz zero asyst. Nie rozumiem, jak skrzydłowi mogą być aż tak nieskuteczni” – ocenił jeden z kibiców.
Inny fan pisał jeszcze mocniej:
„Może w poprzednim sezonie taktyka grania na Pululu działała, ale teraz każda drużyna wie, co robić. Kryć Pululu, bo reszta i tak niewiele zrobi. Leiva powinien odejść” – czytamy w komentarzu.
Nie brakowało też opinii, że transfery Jagiellonii nie podniosły jakości zespołu.
„Tragiczne transfery: Szmyt, Wdowik, Bażdar, Leiva. Nie ma komu grać. Jeden Pululu i Imaz, który raz strzeli gola, a potem przez kilka meczów jest niewidoczny” – stwierdził kolejny fan.
Jagiellonia wciąż ma o co grać, ale po takim meczu trudno uciec od jednego wniosku. Jeśli klub chce utrzymać się w czołówce, latem musi mocno przyjrzeć się skrzydłom i decyzjom transferowym.




