Joan Laporta wrócił do jednego z najbardziej bolesnych rozstań Barcelony z ostatnich miesięcy. Prezes katalońskiego klubu nie ukrywa, że do dziś ma do całej sprawy ogromny żal.

    Laporta nie wybaczył odejścia Dro Fernandeza

    Joan Laporta bardzo ostro odniósł się do odejścia Dro Fernandeza z Barcelony do Paris Saint-Germain. W programie Jijantes, cytowany przez Cadena SER, prezes Dumy Katalonii przyznał, że transfer młodego zawodnika odebrał jak zdradę.

    Reklama

    – Jego odejście było ciosem w plecy. Było mi przykro, bo poczułem się zdradzony przez jego agenta – powiedział Laporta.

    W Barcelonie liczono, że wychowanek na dłużej zostanie częścią pierwszego zespołu. Hansi Flick dawał mu szanse, a młody napastnik zdążył już zagrać pięć meczów w seniorskiej drużynie, w tym jedno spotkanie w Lidze Mistrzów, gdzie zanotował asystę.

    Laporta nie ukrywał też rozczarowania sposobem przeprowadzenia całej operacji. Jak zaznaczył, w klubie zrobiono wyjątek dla piłkarza i jego otoczenia, a mimo to Barcelona miała zostać potraktowana nieuczciwie.

    Przy okazji rozmowy prezes odniósł się także do innych tematów transferowych. Jasno dał do zrozumienia, że Dusan Vlahović nie znajduje się w planach klubu, natomiast bardziej otwarta pozostaje sprawa dalszej gry Joao Cancelo i Marcusa Rashforda.

    Reklama