Luis Palma dał jasno do zrozumienia, że jego plan nie musi prowadzić do Lecha Poznań. Skrzydłowy przyznał, że chce dostać drugą szansę w Celticu i wciąż myśli o powrocie do szkockiego klubu.

    Luis Palma wskazał kierunek. Lech może obejść się smakiem

    Lech Poznań może mieć problem z zatrzymaniem Luisa Palmy na dłużej. Honduraski skrzydłowy, który w ostatnich miesiącach gra przy Bułgarskiej, otwarcie przyznał, że myśli o powrocie do Celticu.

    Reklama

    To wyraźny sygnał dla poznańskiego klubu. Jeszcze niedawno kibice mogli liczyć, że dobra forma zawodnika przełoży się na wykup. Początek jego pobytu w Lechu rzeczywiście wyglądał bardzo obiecująco. Palma szybko wszedł do drużyny, dawał liczby i miał duży wpływ na ofensywę zespołu.

    Z czasem sytuacja zaczęła się jednak zmieniać. W rundzie wiosennej jego pozycja osłabła. Skrzydłowy nie prezentował już tej samej jakości, a trener coraz rzadziej stawiał na niego od pierwszej minuty. Coraz częściej kończyło się na roli rezerwowego.

    Jeszcze pod koniec grudnia piłkarz ostrożnie wypowiadał się o swojej przyszłości i nie składał jasnych deklaracji. Teraz zrobił to już bez większego lawirowania. Palma przyznał, że bardzo dobrze czuł się w Celticu, nadal ma tam ważny kontrakt i jeśli dostanie sygnał do powrotu, będzie gotowy wrócić. Dodał też, że jego marzeniem jest ponowne granie w lidze najwyższej klasy i ponowne przeżycie emocji związanych z Ligą Mistrzów.

    To stawia sprawę dość jasno. Lech może być dla zawodnika jedynie przystankiem, a nie kierunkiem docelowym. Tym bardziej że wykup nie byłby tani. Umowa Palmy z Celtikiem obowiązuje do czerwca 2028 roku, a poznański klub musiałby wyłożyć około czterech milionów euro.

    Reklama