Lech Poznań zbiera pochwały nie tylko za wyniki, ale również za sposób prowadzenia polityki transferowej. Jeden z dziennikarzy uważa, że ostatnie ruchy mistrza Polski są dowodem na konsekwencję i dobrze przemyślaną strategię.

    Lech Poznań zbiera pochwały za swoją strategię

    Lech Poznań od dłuższego czasu stawia na konsekwencję w budowaniu drużyny. Zdaniem Przemysława Langiera z Interii Sport właśnie dzięki temu mistrz Polski jest dziś w miejscu, które pozwala mu skutecznie rywalizować zarówno na boisku, jak i na rynku transferowym.

    Reklama

    Dziennikarz na swoim kanale YouTube zwrócił uwagę, że w ostatnich latach w Poznaniu nie brakowało głosów domagających się zmian w pionie sportowym czy na ławce trenerskiej.

    – Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby Lech kilka razy w ostatnich latach nie postawił na stabilizację. Były przecież głosy, że trzeba zwolnić Tomasza Rząsę. Były też momenty, gdy pojawiały się pytania o przyszłość Nielsa Frederiksena. Tymczasem klub zaufał obranej drodze i został mistrzem Polski – powiedział Langier.

    „Lech odnalazł swoje DNA”

    Według dziennikarza najważniejszą przewagą Lecha jest spójna wizja funkcjonowania całego klubu.

    – Lech odnalazł swoje DNA i to jest dziś rdzeń tego klubu. Wszyscy pracownicy są przyklejeni do tej wizji gry i funkcjonowania zespołu. To nie jest tak, że wyrzucisz jedną osobę i bez problemu znajdziesz następną, która będzie idealnie pasowała do tego projektu – ocenił.

    „To w ogóle jest jakiś majstersztyk”

    Największe wrażenie na Langierze zrobiły jednak ostatnie decyzje transferowe Lecha. Chodzi przede wszystkim o sprowadzenie Allahyara Sayyadmanesha oraz sprzedaż Kornela Lismana.

    Jak podkreślił, mistrz Polski pozyskał zawodnika, który ma podnieść jakość zespołu, a jednocześnie zarobił na odejściu swojego wychowanka.

    – To w ogóle jest jakiś majstersztyk. Lech sprowadził Allahyara Sayyadmanesha jako wolnego zawodnika. Oczywiście kosztował w kwestiach kontraktowych około półtora miliona euro, ale daje drużynie nową jakość. Jednocześnie za około milion euro więcej sprzedaje Kornela Lismana. To dla mnie niepojęte. Lech wychodzi z tej transakcji z milionem na plusie, a przy okazji podnosi jakość na skrzydle – podsumował Langier.

    Według niego właśnie takie decyzje pokazują, że w Poznaniu od kilku lat realizowana jest konsekwentna strategia, która przynosi wymierne efekty zarówno sportowe, jak i finansowe.

    Reklama