Ederson będzie pierwszym wzmocnieniem Man United w sezonie 2026/2027. Z doniesień Nicolo Schiry wynika, że Czerwone Diabły osiągnęły porozumienie z zawodnikiem. Atalanta zarobi na pomocniku 45 mln euro.

    Ederson będzie pierwszym transferem Man United

    Manchester United po dwóch latach nieobecności wraca do Ligi Mistrzów. Jeszcze pół roku temu trudno było sobie wyobrazić, że Czerwone Diabły włączą się na poważnie do walki o TOP4 Premier League. Ostatecznie po zmianie trenera skończą rozgrywki ligowe na 3. miejscu.

    Reklama

    Powrót do elitarnych rozgrywek wymaga konkretnych działań na rynku transferowym. Z powodu odejścia Casemiro jednym z kluczowych elementów strategii na lato będzie transfer defensywnego pomocnika.

    Z informacji Nicolo Schiry wynika, że 20-krotni mistrzowie Anglii są blisko ogłoszenia pierwszego wzmocnienia. Do porozumienia z klubem doszedł Ederson, pomocnik Atalanty. Brazylijczyk zgodził się na pięcioletni kontrakt o wartości pięciu milionów euro rocznie. La Dea ma zarobić na sprzedaży jednego z najlepszych pomocników Serie A ok. 45 milionów euro.

    Czy Ederson godnie zastąpi Casemiro w Man United?

    Ocena transferu Edersona do Man United

    Według wskaźnika transferowego MagiaPilki.pl sprowadzenie Edersona jest bardzo dobrym ruchem Man United. Piłkarz jest w idealnym momencie swojej kariery, a także pasuje charakterystycznie do zespołu.

    KategoriaOcena
    Dopasowanie4/5
    Potrzeba kadrowa4,5/5
    Opłacalność transferu3,5/5
    Jakość i gotowość4/5
    Bezpieczeństwo transferu3,5/5
    Ogółem19,5/25

    Nasz autorski wskaźnik transferowy MagiaPilki.pl sugeruje, że to jeden z lepszych ruchów, jakie Man United mógł dokonać na rynku transferowym. Stabilny, logiczny transfer, który powinien się obronić. Cena jest adekwatna do obecnych realiów finansowych, a pomocnik mający 26 lat jest wciąż perspektywiczny.

    Z minusów można wymienić jedynie fakt, że nie jest to żaden transfer „wow”. Problemem może być także adaptacja do tempa oraz intensywności w Premier League. Niejeden gracz odbijał się od silnej fizycznie ligi.

    Reklama