Jagiellonia ma wrócić po Pululu?
Afimico Pululu od 1 lipca jest wolnym zawodnikiem. Napastnik wcześniej nie przedłużył umowy z Jagiellonią Białystok, choć klub był zainteresowany dalszą współpracą. Piłkarz chciał poszukać nowego wyzwania, ale mimo wielu spekulacji wciąż nie znalazł pracodawcy.
Łączono go między innymi z klubami z Arabii Saudyjskiej oraz kilkoma zespołami Ekstraklasy. Żaden z tych tematów nie został jednak sfinalizowany.
Sebastian Staszewski w programie Meczyki.pl zasugerował, że Jagiellonia powinna wykorzystać tę sytuację i jeszcze raz spróbować przekonać napastnika.
– Skoro zarobili dobre pieniądze na transferach, to nie wiem, czy w tej sytuacji nie wróciłbym po Pululu. Powiedziałbym mu: masz milion, półtora miliona za podpis. To trudny temat, ale przy całym tym zamieszaniu on nadal nie ma kontraktu. Dlaczego nie spróbować? – powiedział dziennikarz.
„Nie takie rzeczy działy się w futbolu”
Powrót Pululu do Białegostoku byłby zaskakujący, bo zawodnik wcześniej sam wybrał rozstanie i szukanie innej drogi. Z drugiej strony rynek nie ułożył się dla niego tak szybko, jak można było zakładać.
Jagiellonia zna jego wartość sportową. W Ekstraklasie Pululu rozegrał 95 meczów, strzelił 37 goli i zanotował 10 asyst. To liczby, które trudno zignorować, zwłaszcza jeśli klub potrzebuje sprawdzonego napastnika.
Staszewski zwrócił uwagę, że przy podobnych kosztach trudno będzie znaleźć piłkarza tej klasy.
– Nie takie rzeczy działy się w futbolu. Takiego piłkarza za te pieniądze trudno będzie sprowadzić. Wydaje mi się, że w Białymstoku w końcu ktoś musi podjąć decyzję – dodał.
Na razie to tylko opinia i sugestia, a nie informacja o konkretnych rozmowach. Sytuacja Pululu jest jednak nietypowa. Napastnik chciał ruszyć dalej, ale nadal pozostaje bez kontraktu, a Jagiellonia dobrze wie, co może dać jej na boisku.
Dlatego temat, choć trudny, nie brzmi już całkowicie abstrakcyjnie. Jeśli w Białymstoku uznają, że warto zaryzykować, powrót Pululu może stać się jednym z ciekawszych zwrotów tego okna.