Real Madryt rezygnuje, Tottenham przejmuje inicjatywę
Real Madryt rozważał Mateusa Fernandesa jako jednego z kandydatów do wzmocnienia środka pola. Klub chce odświeżyć tę formację po problemach z poprzedniego sezonu, zwłaszcza w aspekcie kreatywności.
Jak poinformował Mario Cortegana, Fernandes rzeczywiście był ceniony w Madrycie i znajdował się w gronie realnych celów transferowych. Jednocześnie władze klubu od początku miały jasno określony pułap wydatków na tego zawodnika.
Tottenham Hotspur złożył ofertę, która ma sięgać blisko 100 milionów euro. Real Madryt nie był nawet blisko takiej kwoty i nie zamierzał jej wyrównywać. W efekcie wszystko wskazuje na to, że pomocnik trafi do Spurs, a temat jego przenosin na Santiago Bernabeu jest już nieaktualny.
Real Madryt patrzy dalej, Enzo Fernandez wysoko na liście
W Madrycie nie ma jednak poczucia straconej okazji, bo końcowa cena wyraźnie przekroczyła budżet przewidziany na ten ruch. Klub ma teraz skupić się na innych opcjach na rynku.
Z listy wypadają kolejne nazwiska. Nico Paz ma spędzić następny sezon w Como, a Fernandes nie jest już dostępny. Na ten moment najwyżej stoi Enzo Fernandez, ale Chelsea i Xabi Alonso mają liczyć na zawodnika, dlatego ewentualne rozmowy nie zapowiadają się łatwo. Na razie Real Madryt koncentruje się na sprzedażach i dopiero po dużym odejściu ma wrócić do ofensywy transferowej.