O tego napastnika pytało kilka klubów z Ekstraklasy. Wisła Kraków zadziałała szybciej i przekonała go bez długiego czekania.

    Jordi Sánchez wybrał Wisłę. Zdecydowały rozmowy i jasny plan

    Wisła Kraków od początku zimowego okna wiedziała, czego szuka. Klub potrzebował napastnika, który nie tylko wzmocni rywalizację w ataku, ale też szybko odnajdzie się w realiach ligi. Wybór padł na Jordiego Sáncheza i, jak się okazało, nie był to łatwy transfer do wygrania.

    Reklama

    Hiszpan miał na stole kilka opcji z Ekstraklasy, jednak krakowski klub zareagował najkonkretniej. Sam zawodnik przyznał, że zainteresowanie było spore, ale nie chciał przeciągać decyzji. – Wiele klubów było mną zainteresowanych, pojawiały się różne propozycje, ale nie chciałem czekać do końca okna – podkreślił.

    Kluczowe okazały się rozmowy z dyrektorem sportowym oraz trenerem. – Po kontaktach z Vullnetem Bashą i trenerem Mariuszem Jopem czułem, że Wisła naprawdę mnie chce i ma na mnie pomysł – zaznaczył napastnik. – To wsparcie i determinacja sprawiły, że nie miałem wątpliwości.

    Sánchez dobrze zna polskie boiska po występach w Widzewie Łódź, a do Krakowa trafił po krótkim epizodzie w Japonii. Z Wisłą podpisał umowę do końca czerwca, ale jeśli spełni oczekiwania, temat dalszej współpracy szybko wróci na stół. Dla „Białej Gwiazdy” to sygnał, że w tym oknie potrafiła wygrać ważny wyścig transferowy.

    Reklama