GKS Tychy zremisował z Odrą Opole 1:1 i wciąż czeka na przełamanie. Zespół Łukasza Piszczka jest bez wygranej od 15 meczów i tkwi w strefie spadkowej.

    Seria bez zwycięstwa coraz bardziej boli

    GKS Tychy znów nie potrafił sięgnąć po trzy punkty. Remis 1:1 z Odrą Opole sprawił, że drużyna prowadzona przez Łukasza Piszczka ma już 15 spotkań z rzędu bez zwycięstwa. Po 21 kolejkach zespół zajmuje 16. miejsce i ma na koncie zaledwie 14 punktów.

    Reklama

    Spotkanie miało różne fazy. W pierwszej połowie lepiej wyglądała Odra, po przerwie Tyszanie mieli swoje momenty. Kluczowa mogła być sytuacja z 47. minuty, gdy przy stanie 0:0 Daniel Rumin nie trafił do pustej bramki z kilku kroków. „40 cm do pustej bramki przy 0:0 i nie trafiamy, to meczu się wygrać nie da” – komentował jeden z kibiców.

    Gdy Odra objęła prowadzenie po trafieniu Tomasa Prikryla, zrobiło się nerwowo. Wyrównał Rumin, ale remis u siebie z bezpośrednim rywalem w dolnych rejonach tabeli nie uspokoił nastrojów.

    „Jak się walczy o utrzymanie, to takie mecze trzeba wygrywać u siebie. To raczej strata dwóch punktów niż zysk jednego” – napisał jeden z fanów. Inny dodawał: „Remisami ligi nie obronimy”.

    Pojawiają się też głosy bardziej wyważone. „Z przebiegu spotkania remis sprawiedliwy, niestety to nic nie daje w walce o utrzymanie” – oceniono. Część kibiców zwraca uwagę na poprawę zaangażowania, ale podkreśla, że czasu jest coraz mniej.

    Przed Piszczkiem i jego zespołem kluczowe tygodnie. Jeśli w najbliższych kolejkach nie przyjdą zwycięstwa, presja wokół drużyny będzie tylko rosła, a widmo spadku stanie się bardzo realne.

    Reklama