Yannick Agnero kosztował Lecha Poznań ogromne pieniądze, ale początek ma trudny. W programie „Odprawa Przedmeczowa” padły bardzo mocne słowa.

    Yannick Agnero pod ostrzałem

    Lech Poznań zapłacił za Yannick Agnero ponad dwa miliony euro i liczył, że szybko dostanie konkretne liczby. Na razie bilans jest skromny, a cierpliwość komentatorów zaczyna się kończyć.

    Reklama

    W programie „Odprawa Przedmeczowa” napastnik został oceniony bardzo surowo. Cezary Olbrycht nie ma wątpliwości, że Iworyjczyk nie daje drużynie tego, czego oczekiwano.

    – Z tego, co do tej pory zobaczyłem, uważam, że nie zastąpi Mikaela Ishaka w 30 procentach. Absolutnie nie przekonuje mnie na razie ten piłkarz – tym bardziej na dziewiątce. Wiemy, jakim typem zawodnika jest Ishak. Świetnie czuje się tyłem do bramki, rozpycha się. Agnero to jest taka baletnica. Biega po boisku i na razie ‘Jeziora Łabędziego’ nie zatańczyła – stwierdził.

    Do dyskusji dołączył też Krzysztof Marciniak. Zwrócił uwagę, że napastnik musi pomagać nie tylko golami, ale też w funkcjonowaniu całej drużyny. A właśnie z tym, jego zdaniem, jest największy problem.

    – Napastnika możemy rozliczać z dwóch rzeczy. Jedna rzecz to skuteczność w polu karnym przeciwnika. Druga to usprawnianie funkcjonowania całego zespołu, łączenia formacji. O ile Mikael Ishak jest w tym świetny, tak tutaj Agnero ma największe braki. To może mocno odbić się na formie Lecha – usłyszeli widzowie.

    W najbliższym meczu mistrzowie Polski będą musieli sobie radzić bez zawieszonego Szweda. Wszystko wskazuje więc na to, że to właśnie Agnero dostanie kolejną szansę, by odpowiedzieć na krytykę na boisku.

    Reklama