Leśnodorski uważa, że Mioduski nie sprzeda Legii
Legia Warszawa ma za sobą jeden z najgorszych sezonów w historii. Co prawda, finalnie udało im się zająć 6. miejsce w Ekstraklasie, ale zrobili to rzutem na taśmę. Praktycznie całe rozgrywki balansowali na granicy spadku, walcząc o życie i utrzymanie w elicie. W trakcie kampanii pojawiły się głosy, że Dariusz Mioduski, czyli obecny właściciel sprzeda klub. Co więcej, kibice otwarcie domagali się jego odejścia.
Czy są więc szanse, że Mioduski odda władze i sprzeda Legię? O to Bogusława Leśnodorskiego zapytał Tomasz Ćwiąkała. Były właściciel Wojskowych w ogóle nie wyobraża sobie takiego scenariusza.
Szczerze mówiąc, właśnie takiej sytuacji sobie nie wyobrażam. Wydaje mi się, że sprzedając Legię, trzeba by jeszcze do tego dograć całą tę szopkę, która spowodowałaby, że dałoby się to sprzedać, nazwijmy to, jako sukces albo prawie sukces – zaczął Bogusław Leśndoroski.
Wydaje mi się, że jego ego jest za duże, żeby to zrobić. Wiesz, poza tym wokół tej Legii jest kilkadziesiąt spółek, cała wielka organizacja, nawet nie znam jej w szczegółach. Wydaje mi się, że to nie jest takie proste – kontynuował.
Wypowiadając się na temat ewentualnej sprzedaży, zaznaczył, że Legia ma spory dług, który również trzeba brać pod uwagę. Orientacyjnie wycenił taką transakcję na 100 milionów euro. Jego zdaniem to i tak więcej niż gdybyśmy rozmawiali o innym zespole. Dużo robi fakt, że jest to po prostu Legia Warszawa.
A odpowiadając na twoje pytanie, ja nigdy nie będę patrzył obiektywnie, bo Legia jest poniekąd moim klubem i zawsze nim będzie. Z tych oficjalnych informacji wynika, że tam jest plus minus 200 milionów złotych długu, część pewnie dość wysokoodsetkowego. Tak więc koszty obsługi tego długu nie są małe i wydaje mi się, że gdzieś taka kwota na granicy 100 milionów euro netto, czyli plus minus dług, to jest jakaś granica rozsądku. I to z dużą premią za to, że to jest jednak Legia Warszawa, a nie jakikolwiek inny klub w Polsce – zakończył były właściciel stołecznego klubu.