Mariusz Misiura przed meczem Motoru Lublin z Wisłą Płock wrócił do odejścia z dawnego klubu. Dobrze wspomina piłkarzy i pracowników, ale uważa, że ze strony władz zabrakło zwykłego podziękowania.

    Trener Motoru rozczarowany pożegnaniem w Płocku

    Mariusz Misiura nie ukrywa rozczarowania sposobem, w jaki zakończyła się jego praca w Wiśle Płock. Na konferencji prasowej Motoru Lublin przed spotkaniem z dawnym klubem wrócił do zachowania najważniejszych osób w płockiej organizacji. Zastrzegł, że ocenia rozstanie już z dystansu czterech miesięcy.

    Reklama

    Trener dobrze wspomina pożegnanie z zawodnikami i rozmowy z pracownikami administracji. Zastrzeżenia skierował do władz klubu. Oddzielił przy tym sposób zakończenia współpracy od oceny dwóch sezonów, które spędził w Płocku i z których nadal jest dumny.

    Czytaj także

    – Najzwyczajniej w świecie zabrakło przysłowiowego „dziękuję”. Cieszę się jednak z tego, co udało mi się tam zrobić jako trener – powiedział Mariusz Misiura.

    Szkoleniowiec przypomniał, że przejmował Wisłę po spadku z Ekstraklasy i sezonie zakończonym bez awansu nawet do baraży. Zespół wywalczył promocję już w jego pierwszych rozgrywkach. Jako beniaminek pozostawał w rywalizacji o europejskie puchary do 32. kolejki, a sezon zakończył na ósmym miejscu.

    Misiura wysoko ocenia również ówczesny sposób gry i rozwój zawodników. Wskazał, że jeden z jego podopiecznych trafił później do Serie A, a drugi na poziom Ligi Mistrzów. Nie chciał natomiast przed bezpośrednim spotkaniem rozstrzygać, jak bardzo zmieniła się obecna Wisła. Ogląda jej mecze, lecz pełniejszą ocenę zapowiedział dopiero po piątkowej rywalizacji.

    Reklama