Kto zasilił kadrę Motoru?
Motor Lublin przystąpił do sezonu 2026/27 z jednym z najbardziej zmienionych składów w Ekstraklasie. Klub nie zdecydował się na kosmetyczne korekty, lecz na głęboką przebudowę zespołu. Łącznie do pierwszej drużyny dołączyło wielu nowych zawodników, a część z nich pojawiła się w Lublinie dopiero w końcowej fazie okna.
Najgłośniejszym transferem pozostaje Bartosz Bereszyński. Były reprezentant Polski wrócił do Ekstraklasy po niemal dwunastu latach spędzonych we Włoszech. Miał być jednym z liderów drużyny Mariusza Misiury i zawodnikiem, który swoim doświadczeniem pomoże nowej, znacznie młodszej kadrze.
Duże oczekiwania wiązano również z Mateuszem Łęgowskim. 23-letni pomocnik ma za sobą występy w Pogoni Szczecin, Salernitanie i Eyüpsporze oraz debiut w reprezentacji Polski. Za zastąpienie Ivana Brkicia miał odpowiadać Mihai Popa, reprezentant Rumunii pozyskany z CFR Cluj.
Do zespołu dołączyli także Yacine Bourhane, Makan Aïko, Tin Plavotić oraz Kamil Lukoszek. Bourhane miał wypełnić lukę po Sergim Samperze, Plavotić wzmocnić przebudowaną defensywę, a Łukoszek – wypożyczony z Górnika Zabrze – zwiększyć opcje w ofensywie.
W końcówce okna Motor zdecydował się jeszcze na dwa ruchy. Do Lublina trafił Rony Lopes, 30-letni Portugalczyk mający w CV m.in. Manchester City, Monaco, Sevillę i Olympiakos Pireus. Skrzydłowy podpisał kontrakt do 2028 roku.
Kilka dni później Motor potwierdził również transfer Alioune Oumara Talla z gruzińskiego Dila Gori. 19-letni Senegalczyk ma przede wszystkim zwiększyć konkurencję w środku pola. Zawodnik podpisał umowę do czerwca 2029 roku z opcją przedłużenia o kolejne dwa lata.
Ostatnim ruchem był Mateusz Posmyk. 17-letni napastnik został sprowadzony z Górnika Zabrze na zasadzie transferu definitywnego i podpisał kontrakt do 2029 roku. To ruch zdecydowanie bardziej z myślą o przyszłości niż natychmiastowym rozwiązaniu problemów pierwszego zespołu.
Do tego Motor odzyskał kilku zawodników wracających z wypożyczeń, choć część z nich została następnie ponownie wypożyczona.
Letni exodus. Motor stracił trzon zespołu
Skala zmian po stronie odejść była równie duża. Największym wydarzeniem była sprzedaż Brighta Ede do Deportivo La Coruña. Motor otrzymał za 19-letniego stopera około 6 mln euro, ustanawiając rekord transferowy w historii klubu.
Razem z młodym defensorem Lublin opuścili również zawodnicy, którzy stanowili o obliczu zespołu w poprzednich sezonach.
Do Legii Warszawa przeniósł się Ivan Brkić, jeden z najważniejszych zawodników Motoru w poprzednim sezonie. Do GKS-u Katowice odszedł Bartosz Wolski, lider środka pola i jeden z symboli ostatnich sukcesów klubu. Zespół stracił również Jakuba Łabojkę, Sergiego Sampera, Michała Króla, Hervé Matthysa, Arkadiusza Najemskiego, Filipa Wójcika, Mathieu Scaleta, Bradly’ego van Hoevena, Kacpra Karaska, Pawła Stolarskiego oraz Renata Dadashova.
W końcówce okna lista ruchów jeszcze się wydłużyła. Kacper Plichta został wypożyczony do GKS-u Tychy, a Franciszek Lewandowski do Mławianki. Stolarski po rozwiązaniu kontraktu również znalazł nowy klub.
Nie wszystkie odejścia oznaczają stratę porównywalną z Ede czy Wolskim. Jeżeli jednak złożymy letnie ruchy w całość, Motor stracił dużą część zawodników, którzy znali już Ekstraklasę, strukturę zespołu i wymagania ligi. W ich miejsce trzeba było wprowadzić grupę nowych piłkarzy, z których część dopiero poznaje polskie rozgrywki.
Bilans finansowy wygląda dobrze. Sportowy już nie
Finansowo Motor Lublin może być zadowolony z letniego okna. Klub zarobił około 6 mln euro na sprzedaży Brighta Ede, otrzymał również pieniądze za Bartosza Wolskiego, a większość nowych zawodników pozyskał bez kwoty odstępnego. Zespół został jednak przebudowany niemal od podstaw, a część transferów przeprowadzono dopiero pod koniec okna. Tak głęboka rewolucja zawsze niesie ze sobą ryzyko, że nowi zawodnicy będą potrzebowali czasu, aby stworzyć dobrze funkcjonującą drużynę.
Na razie efekty są dalekie od oczekiwanych. Po ośmiu kolejkach Motor ma pięć punktów, zajmuje 15. miejsce i wygrał tylko jedno spotkanie. Lublinianie stracili już 15 bramek, a w pięciu ostatnich meczach ligowych zdobyli zaledwie cztery punkty. Zwycięstwo 3:0 nad Legią w Pucharze Polski pokazuje, że potencjał w tej drużynie jest, ale nie zmienia obrazu sytuacji w Ekstraklasie.
Bilans finansowy wygląda więc dobrze. Sportowy już nie. Motor postawił na odważną przebudowę, tracąc kilku zawodników o ugruntowanej pozycji w lidze i zastępując ich grupą nowych piłkarzy. Teraz muszą oni jak najszybciej udowodnić swoją wartość. W przeciwnym razie rewolucja, która miała dać klubowi mocniejszy zespół, może skończyć się sezonem pełnym nerwów i walką o utrzymanie.