Seria bez zwycięstwa
Ostatnia porażka w Lubinie nieco komplikuje rzeczywistość Radomiaka. Dla ekipy z Radomia to kolejny mecz bez wygranej. Po takiej serii zespół ma tyle samo punktów co 16. w tabeli Pogoń będąca zarazem w strefie spadkowej.
Jeśli w najbliższym czasie coś nie ulegnie poprawie spadek może być bardzo prawdopodobny. Na upragnione zwycięstwo w Radomiu czekają już ponad miesiąc, kiedy to udało się na własnym terenie pokonać Arkę Gdynia 3:1.
Magiczna ofensywa straciła moc
Do niedawna nad niezwykle skuteczną ofensywą Radomiaka można było rozpisywać się w samych superlatywach. Podopieczni portugalskiego szkoleniowca- Bruno Baltazara bardzo mocno obniżyli swoją jakość z przodu.
Jest to na tyle widoczne, że mimo strzelonych ledwie trzech goli w ostatnich pięciu spotkaniach, Radomiak wciąż plasuje się w czubie tabeli pod względem bramek zdobywanych. Lepsze pod tym względem są ledwie trzy drużyny w całej lidze: Lech Poznań, Jagiellonia i Lechia Gdańsk.
Przespane okienko
Na pierwszy rzut oka rzuca się Maurides, który ma problemy z regularnym trafianiem do siatki rywala. Ostatnio tej sztuki dokonał w meczu przeciwko Legii Warszawa miesiąc temu. I właściwie na tym jego popisy strzeleckie w tej rundzie się kończą.
Zauważalny jest również brak Capity, którego klub sprzedał do MLS w połowie marca. O ile na tym zawodnika zyskano trochę gotówki, o tyle brak samego zawodnika może odbić się czkawką. Pytanie czy trener Baltazar zdoła jeszcze coś wymyślić, by uratować ekstraklasę dla Radomia.