Wisła Kraków ma za sobą pierwszy sparing przed powrotem do Ekstraklasy. Wynik i przebieg meczu dały kibicom kilka sygnałów, ale jeden problem wrócił najmocniej.

    Wisła Kraków nadal ma problem w defensywie

    Wisła Kraków przygotowuje się do gry w Ekstraklasie, ale po sparingu znów najwięcej uwagi przyciągnęła defensywa. Piotr Rzepecki z serwisu „365 dni o piłce” na kanale Meczyki.pl wskazał, że z tyłu nadal widać błędy, które były obecne już w poprzednim sezonie.

    Reklama

    – Wnioski są dosyć proste. Wisła wciąż gra słabo z tyłu, naiwnie i traci głupie bramki. W zasadzie każdy gol wynikał albo z błędu indywidualnego, albo z błędu systemowego – powiedział Piotr Rzepecki.

    To szczególnie istotne, bo Wisła wraca na poziom Ekstraklasy. Tam podobne pomyłki mogą kosztować znacznie więcej niż w pierwszej lidze.

    Ekstraklasa może tego nie wybaczyć

    Rzepecki zwrócił uwagę, że kibice Wisły mają prawo do niepokoju. Problem nie wygląda na nowy i nie zniknął wraz z początkiem przygotowań.

    – To właściwie nie zmieniło się względem tego, co oglądaliśmy na boiskach pierwszoligowych. Kibice Wisły mogą mieć obawy, że to się nie zmieni, a przecież nadchodzi Ekstraklasa, czyli liga zdecydowanie bardziej wymagająca, która takich błędów już nie wybacza – dodał.

    Sam sparing był otwarty i ciekawy pod względem liczby bramek. Dużo działo się pod obiema bramkami, ale dla sztabu Wisły najważniejsze będą zapewne wnioski dotyczące organizacji gry obronnej.

    Rzepecki zaznaczył też, że warunki do gry były bardzo trudne. Mecz odbywał się przy mocnym słońcu, co wpływało zarówno na zawodników, jak i odbiór spotkania z trybun.

    – Sobota o 10:00 to naprawdę nie są warunki do gry w piłkę – podsumował.

    Reklama