Barcelona zwleka, decyzji brak
Jak podaje La Vanguardia, Robert Lewandowski nie otrzymał od Barcelony żadnej oferty przedłużenia kontraktu. To zaskakująca informacja, bo wcześniej pojawiały się sygnały, że klub chce zatrzymać Polaka na dłużej.
Tymczasem jego obecna umowa wygasa już w czerwcu, a do tej pory nie podjęto konkretnych kroków. 37-latek nadal pozostaje ważnym elementem zespołu Hansiego Flicka, ale jego sytuacja nie jest klarowna. Równolegle Barcelona planuje zmiany w ofensywie i rozgląda się za nowym napastnikiem.
Jednym z głównych kandydatów ma być Julian Alvarez, który w przyszłości mógłby przejąć rolę podstawowej „dziewiątki”. W takim układzie dalsza gra Lewandowskiego na Camp Nou nie jest oczywista, nawet jeśli byłby skłonny zaakceptować niższe wynagrodzenie.
Lewandowski ma opcje, ale czeka
Sam zawodnik nie zamyka się na różne scenariusze. Zainteresowanie jego usługami wykazują m.in. AC Milan, Juventus, a także kluby z MLS i Arabii Saudyjskiej. Na dziś jednak nie zapadła żadna decyzja, a wszystko pozostaje otwarte.
Sytuacja komplikuje się dodatkowo przez kwestie finansowe Barcelony. Klub musi dokładnie kalkulować każdy ruch, a ewentualne transfery będą uzależnione od sprzedaży innych zawodników, takich jak Ferran Torres.
Bałagan w Barcelonie trwa
Barcelona wysyła w tej sprawie sprzeczne sygnały. Z jednej strony Joan Laporta publicznie podkreśla, że chce zatrzymać Lewandowskiego, z drugiej Hansi Flick jasno sugeruje, że decyzje zapadną dopiero po zakończeniu sezonu. W praktyce oznacza to, że piłkarz wciąż nie wie, na czym stoi.
Trudno nie odnieść wrażenia, że to sytuacja dość niezręczna, zwłaszcza biorąc pod uwagę wkład Lewandowskiego w ostatnie sezony. Jednocześnie klub otwarcie mówi o sprowadzeniu nowego napastnika, co też może być odbierane jako sygnał braku pełnego zaufania. Całość wygląda chaotycznie i raczej nie pomaga w budowaniu stabilności wokół jednej z kluczowych postaci drużyny.




