Jesse Bisiwu zdradził, że przed przejściem do FC Barcelony rozważał także pozostanie w Club Brugge. 18-letni Belg wskazał, że przekonał go plan rozwoju przedstawiony przez Hansiego Flicka.

    Bisiwu opowiedział o powodach przeprowadzki do Katalonii

    Jesse Bisiwu latem trafił do FC Barcelony z Club Brugge za około 8,5 mln euro plus bonusy. 18-letni belgijski skrzydłowy formalnie należy do kadry pierwszego zespołu, ale na razie występuje przede wszystkim w Barcelonie Atletic i regularnie trenuje pod okiem Hansiego Flicka.

    Reklama

    W rozmowie dla Starsporttv zawodnik przyznał, że szybko dostrzegł różnice między futbolem, który znał z Belgii, a stylem gry w katalońskim klubie.

    – Jest tu bardzo dużo talentu. Fizycznie być może jest trochę mniej intensywnie niż w Belgii, gdzie więcej się biega – powiedział Jesse Bisiwu.

    – Ale w Barcelonie wszystko kręci się wokół gry piłką. To wspaniałe doświadczenie – dodał.

    Młody skrzydłowy podkreślił też, że od początku zakładał spokojne wchodzenie do seniorskiej piłki. W tym sezonie zaliczył dotąd dwa oficjalne występy w rezerwach, wcześniej brał udział w przygotowaniach do sezonu z pierwszą drużyną.

    – Jestem cierpliwy i wiedziałem, że ta decyzja nie będzie łatwa – przyznał.

    – Rozmawiałem z trenerem i przedstawił mi jasny plan. Ja też w niego wierzę – wyjaśnił.

    Club Brugge także chciał go zatrzymać

    Bisiwu ujawnił, że przed transferem miał również konkretną propozycję ze strony Club Brugge, gdzie się rozwijał, ale nie zdążył zadebiutować w pierwszym zespole.

    – To nie była łatwa decyzja, bo Club Brugge również złożył mi dobrą ofertę – powiedział.

    – Chcę w pełni wykorzystać swój potencjał, a Barcelona wydała mi się najlepszą szkołą – dodał.

    Na dziś jego droga do regularnych występów w pierwszej drużynie pozostaje ograniczona, dlatego najwięcej minut zbiera w rezerwach, jednocześnie pozostając blisko zespołu Flicka.

    Reklama